Pokazywanie postów oznaczonych etykietą industrial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą industrial. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 listopada 2021

Szorty #1


 

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Tak z przebiciem się przez kolejne płytki z kupki, a właściwie już hałdy wstydu, a co dopiero przez proponowane na nich dźwięki. Od lutego tego roku nie ruszyłem żadnej, więc postanowiłem utworzyć nowy dział w którym skrótowo przyjrzymy się i przysłuchamy większości z tych płyt, bo o niektórych pewnie uda się napisać cały tekst. W pierwszych Szortach przyjrzymy się pięciu płytom i będzie elektronicznie i industrialnie za sprawą Francuzów z Moaan Exis oraz Postcoïtum, noise'owo i punkowo dzięki Echoplain, sięgniemy po rytualny free jazz od grupy MOOP, a zakończymy minimalistycznym niemieckim indie od Oh No Noh. Lepiej późno niż wcale, prawda?

czwartek, 12 listopada 2020

Weekend Węgierski: Thy Catafalque (16): Zápor EP (2020)


 

O najnowszej, tegorocznej płycie Thy Catafalque zatytułowanej "Naiv" pisaliśmy można by rzec dopiero co, bo w lutym tego roku, a już pojawia się kolejne wydawnictwo od Tamasa Katai. Tym razem jednak nie jest to pełna płyta, a epka będąca częścią trzynastopłytowego boxa* zawierająca wszystkie dotychczasowe albumy wydane jako Thy Catafalque oraz trzy solowe albumy Tamasa - dwa wydane pod własnym nazwiskiem i jeden w ramach projektu Neolunar. Oczywiście o wszystkich możecie przeczytać we wcześniejszych odsłonach Weekendu Węgierskiego, jak również o kilku innych projektach, które się na "Kӧd Utánam" ("Mgła za mną") nie znalazły, a my zajmiemy się tym razem wyłącznie wspomnianą epką, zatytułowaną "Zápor", która ukazała się także cyfrowo jako osobne wydawnictwo 9 listopada tego roku. Sprawdźmy zatem, co tym razem przygotował Tamas Katai...

wtorek, 6 października 2020

W NiewieLU Słowach: Black Saturn & Grosso Gadgetto, Solkyri, Slomosa

 

Nasze wilcze linie lotnicze nie przestają latać i tym razem w kolejnej odsłonie W NiewieLU Słowach wybierzemy się w trzy, a właściwie cztery miejsca. W pierwszym wypadku będziemy tak jakby jednocześnie w stolicy Stanów Zjednoczonych i we Francji, w miejscowości Villeubanne skąd pochodzi kolaboracja Black Saturn & Grosso Gadgetto. Następnie udamy się do Australii, gdzie sprawdzimy drugą płytę grupy Solkyri, a potem polecimy do Norwegii, gdzie spędzimy czas na pustyni wraz debiutantami z formacji Slomosa . Co przyniesie ta muzyczna podróż? Sprawdźmy...

niedziela, 13 września 2020

W NiewieLU Słowach: Jack Ellister, Queen Elephantine

W kolejnych W NiewieLU Słowach (jak się okazuje bardziej wielu, niż niewielu) będzie ponownie zbiorczo i eksperymentalnie, ale zarazem różnorodnie, bo kosmicznie, krautowo, ale i doomowo oraz mistycznie, wreszcie dość awangardowo. Sprawdzimy tym razem najnowsze wydawnictwo Jacka Ellistera z Niemiec, a następnie wybierzemy się w szaloną podróż w czasie i przestrzeni z Queen Elephantine z Ameryki. Zapraszamy na pokład naszego wilczego samolotu, zaraz podajemy kawę, zapinamy pasy i lecimy. Maseczki nie są potrzebne!

sobota, 9 listopada 2019

Dead Hippies - Resister (2019)


Zastanawialiście się kiedyś jak by brzmiał Weird Al Yankovic gdyby przestał śmieszkować oraz parodiować, a zajął się graniem na poważnie? Dead Hippies prawdopodobnie będzie stanowić odpowiedź na Wasze przemyślenia i rozkminy...

czwartek, 31 stycznia 2019

As A New Revolt - Txrx (2018)


Panów jest dwóch i pochodzą z Francji: wokalista i operator elektroniki/innych instrumentów  Manu Barrero i perkusista Julien Lhuillier. Nazywają się As A New Revolt i stylistycznie zatrzymali się gdzieś w latach 90tych, gdy obok grunge'u królował głównie nu-metal, rave, techno i szeroko pojęty industrial. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby "Txrx", czyli ich najnowsza płyta cokolwiek sobą reprezentowała - sentyment albo chociaż dobrą muzę. Tymczasem, taka nuda dawno nie gościła w moim odtwarzaczu...

środa, 31 października 2018

Phal:Angst - Phase IV (2018)


Witamy w Austrii, a konkretniej we Wiedniu. Nie udamy się do opery, choć gdyby był to film Johna Carpentera to muzykę do spektaklu opartego o któryś z jego filmów z błogosławieństwem Mistrza mogliby z całą pewnością napisać. W swojej muzyce od dwunastu lat przekraczają granice stylistyczne łącząc industrial z post-rockiem, elektronikę i ujęcie kinematograficzne, a na najnowszej płycie robią to po raz czwarty, ewentualnie piąty jeśli liczyć pełnometrażowy album z remiksami. Ja spotykam się z nimi po raz pierwszy. Jak wypada to spotkanie?

czwartek, 22 marca 2018

Lèche Moi - Sortie 13 EP (2018)



Wiecie czego najbardziej nie lubię w notkach prasowych? Zdawkowości z której nie dowiadujesz się nic o płycie, artyście ani zawartości muzycznej. Nie znoszę kiedy sami sobie w co niektórych słodzą, piszą jacy są aksamitni i romantyczni. Nie mówiąc już o deklaracjach że to najlepsza płyta jaką usłyszycie, a się okazuje że tak zdecydowanie nie jest. Nie znoszę też okładek które nie oddają kompletnie tego czego można się spodziewać po muzyce, a zwłaszcza takich które są po prostu obrzydliwe. Witamy we... Francji gdzie spotkamy się "z długonogą blondynką" i "łysym gościem" przygrywających sobie samplami, beatboxem i banjo...

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Płyty niezdążone część III


Kontynuujemy nadrabianie zaległości z Creative Eclipse PR - na szczęście z zeszłorocznych o już przedostatnia tura. Pozostajemy we Francji, tym razem poskaczemy trochę bardziej po różnych stylach muzycznych. Będzie coś dla wielbicieli Killing Joke, The Swans czy Nine Inch Nails, będzie coś dla fanatyków noise'u, matematycznego rocka, eksperymentów, przekraczania granic i mocno psychodelicznego grania. Dwie rzeczy są pewne: trzecie płyty niezdążone będą obfitować w atrakcje i każdy znajdzie w nich coś dla siebie...

niedziela, 8 października 2017

Masachist - The Sect (Death REALigion) (2017)


Nikt nie ma wątpliwości, że polska scena muzyki ekstremalnej stoi na bardzo wysokim poziomie, jednak co jakiś czas trzeba o tym przypomnieć na konkretnym przykładzie. O ile nie wszystkich przekonuje nowy Decapitated, choć mi się akurat bardzo podobał, o tyle nowy Masachist przekona do siebie wszystkich malkontentów. Trudno bowiem uwierzyć, że to dopiero trzeci album studyjny tej formacji...

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Gabriel Hibert - Abducté (2017)

Okładka wydania winylowego

Pochodzący z Tuluzy kompozytor, multiinstrumentalista i aktor Gabriel Hibert urodził się w 1979 roku. W latach 2004 - 2011 grał w kilku dziwnych rockowych zespołach, a następnie zdecydował się na swój własny solowy projekt. Obecnie jego występy składają się jedynie z perkusji i padów do sampli, na których gra jednocześnie, okazjonalnie wykorzystując także swój głos jako dodatkowy instrument. To, co znalazło się na jego trzecim solowym albumie zatytułowanym "Abducté" zawiera się w łącznym czasie niespełna trzydziestu minut i dziewięciu numerów krążących wokół ambientu, muzyki kinematycznej, noise, industrialu oraz eksperymentalnego rocka.

niedziela, 12 lutego 2017

Weekend Węgierski XXXIII: Thy Catafalque (13) Meta (2016)


Nasza podróż po twórczości Tamasa Katai dobiega niestety końca, a przynajmniej na chwilę obecną. Już po raz trzynasty, ale bynajmniej nie pechowy, sięgamy w "Weekendzie Węgierskim" po muzykę węgierskiego multiinstrumentalisty, który w zeszłym roku wydał aż trzy płyty. Trzecią z nich była siódma płyta jego macierzystej formacji, czyli Thy Catafalque, do tego wydaną w zaledwie rok po bardzo dobrym albumie "Sgùrr". Co tym razem przygotował Tamas?

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Killing Joke - Pylon (2015)



Napisał: Karol Pięknik

Niemal za każdym razem, gdy wracam do "Pylon" – czy nawet do pojedynczych z niego utworów -  od pierwszych dźwięków zadaję sobie to samo pytanie – czemu ostatnio pozostawił taki niesmak? I jakieś trzy minuty później już doskonale wiem, dlaczego. Radocha płynąca ze słuchania najnowszego krążka Killing Joke przebiega ostro oscylując w czasie, osiągając swój zwyżkowy poziom przy początku każdego kolejnego utworu, a następnie bardzo szybko opadając.

niedziela, 22 maja 2016

LMF: Khroma - Stasis (2016)


"Nu metal" - na te dwa słowa większość z nas obecnie zareaguje prychnięciem i krzywym uśmieszkiem, bo czasy kiedy ten nurt w naszym życiu coś znaczył, dawno się już skończyły. Można by wymienić jednym tchem grupy, które kiedy byliśmy młodzi wzbudzały silne emocje, w rodzaju Linkin Park, System of the Down, P.O.D, Rage Against the Machine, Korn i prawdopodobnie kilka innych. Dawno nie istniejące lub odcinające kupony od swojej sławy, zjadające własne ogony. Wywołując coraz większe zażenowanie, wstyd, zdenerwowanie, wreszcie pianę na ustach oraz palpitacje serca. To właśnie czuję, gdy sam próbuję wrócić do większości tamtych grup i ich płyt. Są jednak nowe zespoły, które otwarcie sięgając po wzorce i stylistykę tamtej muzyki, wciąż potrafią zaskoczyć. Jedną z nich jest młoda stażem Khroma, która niedawno wydała swój trzeci album studyjny.

czwartek, 11 lutego 2016

Weekend Węgierski XXVI: Thy Catafalque (9): Rengeteg (2011)


Czas na przedostatni "Weekend Węgierski" poświęcony twórczości Tamasa Katai i jego Thy Catafalque. W zeszłym rogu pojawił się następca piątego albumu "Rengeteg" zatytułowany "Sgùrr", dlatego tym razem cofniemy się troszkę w czasie i w dwudziestej szóstej odsłonie przyjrzymy się poprzednikowi. To najcięższy i jednocześnie najmroczniejszy krążek Tamasa zamykający pewien rozdział jego twórczości, łączący okres wczesny z tym późniejszym.

sobota, 5 grudnia 2015

Scylla - The Year of the Void (2015)


O Scylli zdarzyło się nam już pisać przy okazji relacji z zeszłorocznego Pyrkona, tym razem przyszedł czas na płytę. Tegoroczna "The Year of the Void" zwraca na siebie uwagę już okładką, która zdaje się być wersją rozwojową tej z debiutanckiego "War, Famine And Death" z 2012 roku. Na tamtej przypominające się zlatujące ptaki struktury coś tworzyły, a na najnowszej mamy w pełni zmaterializowaną fraktalową kulę utrzymaną w srebrzystoczarnej kolorystyce. Czy po bardzo dobrym debiucie przyszedł czas na jeszcze ciekawszy drugi album? Sprawdźmy!

poniedziałek, 26 października 2015

WW XXIV: Thy Catafalque (8): Sgùrr (2015)


W dwudziestej czwartej odsłonie Weekendu Węgierskiego i ósmej poświęconej Thy Catafalque przyjrzymy się najnowszej, szóstej płycie studyjnej formacji Tamasa Katai. Oczywiście, do wcześniejszej płyty "Rengeteg" oraz obszernego "historycznego" splitu z zeszłego roku wrócimy, ale premiera nowej płyty to doskonała okazja, by skoczyć nieco w przyszłość, czyli w tym wypadku do czasu obecnego. Patrząc na tytuł po raz pierwszy spolszczyłem go sobie na "Z gór" i niewiele się pomyliłem, bowiem odnosi się on do najwyższego szczyt pasma Cuillin i wyspy Skye - Sgurr Alasdair, który znajduje się w Szkocji...

niedziela, 9 sierpnia 2015

Lindemann - Skills In Pills (2015)


Kontrowersje?! Jakie znów kontrowersje?! - tak chciałem zacząć recenzję najnowszej płyty Mairlyna Masona, ale o niej ze sporym poślizgiem zapewne jeszcze napiszemy. Tymczasem wpadło mi w ręce najnowsze dzieło Lindemanna, wokalisty niemieckiej grupy Rammstein, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Tu także powyższe pytanie znakomicie pasuje. Lindemann nikogo już bowiem nie zaszokuje, ani nie zmieni muzycznego świata, a jednak jest coś co sprawia, że jest to krążek warty uwagi...

piątek, 7 sierpnia 2015

Weekend Węgierski XXII: Thy Catafalque (7) Róka hasa rádió (2009)


Minęło trochę czasu od naszej ostatniej wyprawy na Węgry. Tym razem w dwudziestej drugiej odsłonie Weekendu i siódmej części poświęconej Thy Catafalque oraz twórczości Tamasa Katai przyjrzymy się i posłuchamy płyty z 2009 roku, czyli "Róka hasa rádió". Tym razem też próba tłumaczenia tytułu musi spalić na panewce, bo "Radio Brzuch Lisa" nie brzmi dobrze. Nastawiamy odbiornik na właściwe fale, zakładamy słuchawki na uszy i wsłuchujemy się w audycję prosto z Węgier...

niedziela, 5 lipca 2015

Tau Cross - Tau Cross (2015)


Gdyby chcieć opisać tę płytę przy pomocy słownictwa kulinarnego, byłyby nam potrzebne następujące składniki *: ekstrakt z punk rocka z dodatkiem chrupkiego crustu, łyżka zimnej fali, łyżka bluesa, kilka kropel industrialu, syrop Motorheadowy, posypka z dodatkiem heavy metalu, gęsty sos złożony z eksperymentu i dobrego humoru oraz garaż z nowoczesnym sprzętem. Nie jestem zwolennikiem takich mieszanek, ale dam sobie głowę uciąć, jeśli nie jest to jeden z najciekawszych albumów i w dodatku debiutów roku pięknistego...