Napisał: Łukasz "Babirs" Babski
Jest taka scena w filmie „Snatch”
Guy’a Ritchie’go, w której widzimy Brada Pitta w ciemną jak smoła noc na tle
płonącego campera. Scenę tę przepełnia głęboka, pulsująca i hipnotyzująca linia
basu. Film ten nie należy do tych puszczanych po obiedzie w niedzielę, więc
siłą rzeczy pierwszy raz widziałem go mając jakieś 15 lat w ciemnym pokoju z
dźwiękiem przenoszonym przez posiadaną przez rodziców wieżę. Nie zapomnę
wrażenia jakie zrobiła na mnie ta scena, a już na pewno nie zapomnę tego transu
i hipnozy w jaką wpadłem poddając się fali dźwięków stworzonych przez trio z
Bristolu. Mrok przeżerał się przeze mnie i poczułem na własnej skórze Massive
Attack.
