Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fonetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fonetyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2016

Fonetyka - Ciechowski (2016)


Przyznam się, że na polskie płyty czekam z wypiekami na twarzy naprawdę rzadko. Na nową Fonetykę czekałem jednak z wielkim zainteresowaniem i niecierpliwością, bo kibicuję jej niemal od samego początku, a przynajmniej od chwili gdy ich debiutancki album "Requiem dla Wojaczka" nie tylko dał mi ich poznać, ale także przybliżył do twórczości poety, którego na studiach nie trawiłem. Kolejny krążek zatytułowany "Bursa" udowodnił, że Fonetyka to jedna z najciekawszych obecnie polskich formacji, nie tylko z faktu sięgania po poezję zapomnianą i poetów przeklętych. Tymczasem właśnie ukazał się najnowszy album Warszawiaków noszący tytuł "Ciechowski" poświęcony Grzegorzowi Ciechowskiemu. Jak Fonetyka poradziła sobie z twórczością nieodżałowanego Obywatela G.C?

sobota, 28 grudnia 2013

Fonetyka - Bursa (2013)


Andrzej Bursa - poeta wyklęty, zapomniany, nieznany. Warszawska Fonetyka konsekwentnie odkopuje nieznanych poetów, którzy na uwagę niewątpliwie zasługują. Minęły dwa lata, a po debiutanckim "Requiem dla Wojaczka" przyszedł "Bursa". Jak brzmi Fonetyka roku trzeszczącego?

wtorek, 22 listopada 2011

Fonetyka - Requiem dla Wojaczka (2011)

Rafał Wojaczek – niedoceniony, niezwykle utalentowany kaskader polskiej literatury. Przeklęty poeta i legenda doczekał się interpretacji swoich tekstów w wersji muzycznej. I to w nie byle jakiej formie. Dwóch przyjaciół zakochanych w twórczości pisarza - Przemek Wałczuk i Daniel Zaklikowski postanowili oddać mu hołd i tak narodziła się Fonetyka. Debiutancka płyta grupy swoją premierę miała 7 października. Trafiwszy przypadkiem (nie ma przypadków) na singlowy „Dla Ciebie piszę miłość” bez wahania kupiłem cały album, który przyszedł w trzy dni później. I nie żałuję – jako student filologii polskiej uważam, że jest to pozycja, którą trzeba znać. I nie dlatego, że jestem filologiem, ale dlatego, że to kawał naprawdę świetnej roboty.

Najpierw skojarzenia: Myslovitz i Republika podana jako chłodnik z odrobiną pieprzu po wierzchu. Delikatne, smutne kompozycje oparte na klawiszach, melancholijnych dźwiękach gitar, które tylko czasem zagrają mocniej i perkusja, która buduje z resztą instrumentów klimat uderzeniami, a nie łomotem i przesadzonymi przejściami. W ogóle płyta brzmi jakby była wyjęta z zimno falowej alternatywy lat 80. W połączeniu z niesamowitymi słowami wierszy Wojaczka powstała podróż przez zmysły i emocje. Kapitalnie zostały dobrane proporcje pomiędzy interpretacją, sensem utworów poety, a artystycznym wyrażeniem. Jestem pewien, że Wojaczek byłby zachwycony.

Wokal przypomina mi z jednej strony Ciechowskiego, a z drugiej Rojka.
Ma się wrażenie znudzenia i snucia się, które fantastycznie wyraża rozterki poety i afirmację bólu egzystencji – czy niektóre utwory tych grup nie były przedstawiane w podobny sposób? Poza tym muzyka może wywoływać takie skojarzenia – dźwięki są właśnie raczej delikatne, nastawione na klimat, budowanie napięcia i przekaz, a przede wszystkim melodyjność, chwytliwość i prostotę. Nie minimalizm, ale prostotę – tu nie ma epatowania dźwiękami, wymyślnymi strukturami muzycznymi czy rozbudowanymi solówkami. Unoszą się one w przestrzeni jak mgła, która owija się dookoła człowieka i nie chce puścić, jakby chciała by zatopić się w niej – zamknąć oczy i płynąc ponad czasem zastanowić się nad sensem swojego życia… Wojaczek był myślicielem i niezwykle spostrzegawczym obserwatorem szaleństwa, które nas otacza – muzyka Fonetyki oddaje te emocje w niezwykle przystępny i przepiękny sposób.

Kiedy swego czasu przygotowywałem się do egzaminu z polskiej literatury współczesnej straszliwie mnie denerwowała poezja Wojaczka, nie rozumiałem jej i dosłownie ciskałem tomikami jego poezji o ściany. Wspaniałą sprawą jest, że trudne i kompletnie niezrozumiałe teksty Wojaczka udało się Fonetyce przedstawić w sposób tak przekonujący, magiczny i jednocześnie oddający ducha jego poezji. Dzięki takim płytom można nie tylko poznać niepowtarzalnego poetę i wsiąknąć w jego twórczość bez reszty (i wreszcie ją zrozumieć), ale również sprawić, że słuch o twórcach takich jak on nie zaginie, że pozna jego twórczość szersze grono ludzi, którzy zwykle nie czytują poezji. To nie tylko płyta dla filologów polskich i wielbicieli Wojaczka, ale dla wszystkich tych, którzy cenią dobrą muzykę z silnym i niebanalnym przekazem. W podobny sposób można by przedstawić wielu wybitnych polskich poetów, którzy zniknęli gdzieś w pamięci i pomiędzy kartkami, żeby wymienić tylko Białoszewskiego, Micińskiego czy Trzebińskiego… Tymczasem Fonetyka zachwyca. I mam nadzieję, że na tej jednej płycie się nie skończy.

Ocena:8,5/10