Lipiec za nami, tegoroczny Ostrów też i wtem mamy połowę sierpnia. Chyba czas na zbiorczy, co nie?
Pierwsza połowa tegorocznego lipca za nami. Na samym blogu nie działo się za wiele. Pierwszy tydzień właściwie mi przeleciał na innych aktywnościach, w tym przygotowywaniu kolejnego numeru Wilka Kulturalnego, który powinien pojawić się w przyszłym tygodniu, jeszcze przed samym tegorocznym, patronackim Ostrów Rock Festival, ale póki co jeszcze praca nad nim wre. W drugim tygodniu lipca było już trochę lepiej, bo wskoczyły dwa teksty w ramach cyklu W drodze do Ostrowa'24 oraz dwie zapowiedzi patronackie, do tego obie związane z Prog Metal Rock Promotion. Tradycyjnie, wszystkie teksty znajdziecie zbiorczo w rozwinięciu.
Tygodniowa wrzutka z ostatniego czerwcowego wskakuje z małym poślizgiem pod koniec pierwszego lipcowego. W samym pierwszym lipcowym nie miałem zbytnio do głowy do pisania czegokolwiek, choć sporo nowych rzeczy obsłuchałem, a planowany lipcowy numer Wilka Kulturalnego, czyli magazynowego rozszerzenia bloga prawie na papierze, nabiera kształtów i jest w trakcie pisania, więc niewykluczone, że uda mi się go jeszcze tak jak planuję wrzucić przed samym tegorocznym, patronackim Ostrowem. W końcówce tegorocznego czerwca nie było za wiele tekstów, bo jedynie ogłoszenie patronackie i wrzutka z czerwcowym numerem WK. Jak zwykle znajdziecie je w rozwinięciu.
W minionym tygodniu nie pojawiło się dużo i były to zaledwie wieści patronackie oraz fotorelacja z ostatniego przed przerwą wakacyjną Muzycznego Tartaku. Praca nad majowym, czy też raczej już czerwcowym Wilkiem Kulturalnym znów mi się trochę opóźniła, ale jestem już na końcówce, więc wypatrujcie go na dniach, a następnie zabieram się od razu za numer lipcowy, który planuję wrzucić na kilka dni przed wyjazdem na tegoroczną edycję patronackiego Ostrów Rock Festival. Linki do tekstów z minionego tygodnia jak zwykle znajdziecie w rozwinięciu.
W kolejnym minionym tygodniu, drugim tegorocznego czerwca, nie pojawiło się dużo wpisów, bo zaledwie trzy, ale za to było różnorodnie i dla mnie niezwykle szczególnie. Obok kolejnej zbiorczej porcji tłumaczeń dla zaprzyjaźnionego bloga Świat Star Wars, który niedawno wrócił do publikowania, a które częściowo czekały na moment publikacji dość długo, pojawiła się piąta odsłona Nowe nieznane, warte uwagi, w której na szybko przyglądam się czy też raczej przysłuchuję trójmiejskim kapelom Sunday at 9 i 8 Minute Agony.
"Wisienką na torcie" minionego tygodnia jest jednak recenzja patronackiej płyty "Purgatorium" grupy ProAge. Nie jednak dlatego, że to płyta bardzo dobra, ani dlatego, że patronacka. Recenzja stała się dwutysięcznym tekstem (w jakiejkolwiek formie) opublikowanym na blogu LupusUnleashed. Zajęło mi to trzynaście i pół roku (bez dwóch dni). Nie wiem czy to dużo, czy mało. Może właściwie, choć niewykluczone, że taki "jubileuszowy" tekst mógł pojawić się już dawno i być o czymś zupełnie innym. Tak się jednak nie stało z różnych względów i powodów, które tłumaczyłem nie raz. Dla mnie to ogromny sukces i pewna cezura w działalności bloga. Nie wiem kiedy wskoczy trzytysięczny. Nie wiem czy w ogóle będzie trzytysięczny. Czy pojawi się szybciej, czy za równie długi okres czasu. Pisanie i tworzenie bloga to nie jest żaden wyścig. To chęci, krew, pot i łzy, czasami wyrzeczenia, także kosztem ilości tekstów, a czasami nawet stagnacji. Trzymajcie jednak kciuki za to, żeby jednak się to udało. Opóźniony z maja numer Wilka Kulturalnego, który planuję jako czerwcowy jeszcze jest w trakcie pisania, ale jestem już na finiszu, więc lada dzień spodziewajcie się kolejnego jak sądzę długiego i ciekawego numeru magazynowego rozszerzenia bloga prawie na papierze. Tymczasem, wszystkie teksty z poprzedniego tygodnia, tradycyjnie znajdziecie w rozwinięciu, jeśli jeszcze na nie nie trafiliście i pamiętajcie, żeby zawsze być - StayUnleashed!
Maj mi dosłownie przeleciał i nawet nie wiem kiedy zrobił się czerwiec. Tekstów w maju nie było niemal wcale, bo wskoczyło tylko parę ogłoszeń. Pisałem też kolejnego Wilka Kulturalnego, którego planowałem na maj, ale ostatecznie musiałem go przesunąć na czerwiec i mam nadzieję, że uda mi się ten numer jeszcze właśnie w czerwcu puścić, tym bardziej, że kolejny zamierzam jeszcze skończyć i wypuścić w lipcu, na chwilę przed nadchodzącą coraz szybszymi krokami tegoroczną edycją Ostrów Rock Festival. Z tego też powodu łapcie pierwszy tygodniowy zbiorczy z tegorocznego czerwca z dodatkiem majowym. W pierwszym tygodniu czerwca również były na razie tylko ogłoszenia, ale wskoczył też pierwszy odcinek Wilczej Jamy w nowym formacie wizualnym, do którego sprawdzenia gorąco zachęcam. Dodam jeszcze tylko, ze czasami bowiem tak bywa, że im bardziej się chce, tym mniej wychodzi, a im mniej się chce, tym wychodzi jeszcze mniej.
Ostatni tydzień kwietnia był dłuższy i trochę się w nim pojawiło, choć nie były to teksty wyłącznie nowe, bo ponownie jako osobne artykuły wrzuciłem wpisy w ramach cyklu Nowe nieznane, warte uwagi. Pojawił się także jeden nowy w ramach wspomnianego cyklu. Ponadto pojawiły się wieści o dwóch kolejnych patronatach, w tym jednym wydarzeniu, które już się odbyło, a także wrzuciłem nowy, pełny numer Wilka Kulturalnego czyli magazynowego rozszerzenia bloga prawie na papierze. Tradycyjnie, odnośniki do wszystkich tekstów znajdziecie w rozwinięciu.
Poprzedni tydzień minął pod znakiem ciszy, w tym sensie, że nie udało mi się nic napisać. W tym czasie powstawał kolejny pełny numer Wilka Kulturalnego, czyli magazynowego rozszerzenia prawi na papierze, który jeśli wszystko pójdzie dobrze powinien się ukazać chwilę po 21 kwietnia. W poprzednim tygodniu pojawiła się jedynie fotorelacja z drugiego tegorocznego Muzycznego Tartaku w gdańskiej klubokawiarni Tartaczna 2, dołączam ją więc do tego zbiorczego z kolejnego tygodnia tegorocznego kwietnia, w którym pojawiło się kilka facebookowych wpisów z minicyklu Nowe nieznane, warte uwagi.
Jednocześnie odnoszę wrażenie, że choć ciekawy, to na fb nie ma siły przebicia jakiej oczekiwałem - każdy wie jak działa fb, jak ostatnio prosperują różne blogi i tak dalej - dlatego nie rezygnując z cyklu, wcześniejsze (również te z minionego tygodnia) i każde kolejne będą się również pojawiać na blogu jako regularne, krótsze wpisy (wcześniejsze i raz jeszcze z poprzedniego jeszcze w tym jak sądzę powinny również ponownie wskoczyć. Linki i teksty z zeszłego tygodnia (i w tym wypadku wcześniejszego) tradycyjnie poniżej.
Ostatni tydzień marca nie obfitował w teksty, bo na sam koniec, przed świętami wskoczył tylko obiecany suplementarny marcowy numer Wilka Kulturalnego. W pierwszym tygodniu kwietnia zaś, już po świętach wskoczyła tylko jedna recenzja i fotorelacja z pierwszego tegorocznego kwietniowego Muzycznego Tartaku. Wszystkie, tradycyjnie, znajdziecie w rozwinięciu.
W minionym przedostatnim tygodniu tegorocznego marca, nie miałem zbytnio nastroju na długie teksty i właściwie nic się nie działo. Do tego pisałem dalej marcowy suplement Wilka Kulturalnego, który zgadnijcie... nadal nie jest ukończony więc jeśli nie pojawi się jeszcze w tym tygodniu, to najwyżej w kwietniu będą dwa numery, zakładając że uda mi się też tak zwanym rzutem na taśmę zrobić numer kwietniowy. Tak czasami zwyczajnie bywa. Zamiast tego pojawiły się wieści o nadchodzącym boksie Black Sabbath z erą Tony'ego Martina, ponieważ uznałem, że skoro w WK pisałem o jego erze i również o takowym wydawnictwie już wówczas wspominałem, to warto takim newsem także na blogu się podzielić w ramach swoistego uzupełnienia tematu. Osobiście bardzo tego bosku wypatruję i mam nadzieję, że uda mi się go w jakiejś formie również zrecenzować. Ponadto zacząłem nowy minicykl, w którym będę prezentował odkrycia, o których nie chcę pisać od razu pełnego tekstu, czy nawet jako takiej recenzji, ale warto o nich wspomnieć. Zakładając, że są to zespoły, które właśnie wydają coś nowego, nie wykluczam także w najbliższej przyszłości dłuższych tekstów o albumach tychże. Więcej na ten temat wyjaśniam w pierwszym wpisie z cyklu, który w pierwszej kolejności zawsze będzie pojawiał się na naszym fb oraz iksie.
Drugi tydzień tegorocznego marca był spokojny, ale parę tekstów wskoczyło. Głównie były to zapowiedzi, ale pojawiła się także fotorelacja i jedna pełna recenzja. Praca wre na innych frontach - suplement marcowy Wilka Kulturalnego sam się nie napiszę, choć mamy już połowę marca, to mam nadzieję, że plan, by pojawił się jeszcze w tym miesiącu nie jest zagrożony. W weekend miał być jeszcze jeden tekst, ale tym razem nie wyszło. Wybaczycie? W rozwinięciu jak zwykle znajdziecie wszystkie teksty z minionego tygodnia.
Pierwszy, dłuższy tydzień marca upłynął pod znakiem ogłoszeń kolejnych wydarzeń patronackich imprez organizowanych przez Roadhog Booking, pisaniem Suplementu Marcowego Wilka Kulturalnego oraz na kolejnym koncercie w Tartacznej 2 w Gdańsku. Z tego ostatniego w osobnym poście znajdziecie garść zdjęć już z dzisiejszą datą. Były też Oscary i w sumie bez większych zaskoczeń, ale spora ilość nagród dla "Oppenheimera" i "Biednych Istot" cieszy bardzo. Ucieszyła mnie także druga statuetka dla Billie Eillish i jej brata, tym razem za piosenkę do "Barbie". Przypomnijmy, że wcześniej otrzymała tę nagrodę za utwór do ostatniego filmu o Jamesie Bondzie "Nie czas umierać".
Tymczasem zostawiam Was z zapowiedziami i zapraszam w imieniu swoim i organizatorów!
Jakoś tak się złożyło, że przez cały luty nie miałem ani głowy, ani czasu, na cotygodniowe zbiorcze wrzutki. Mało było też samych tekstów, a relacja z koncertu, na którym byłem w stolicy z moim przyjacielem Jarkiem i tak wylądowała z poślizgiem. Nawet wywiad zrobiony pod koniec stycznia też wjechał z mała - kontrolowaną - obsuwą. Tegoroczny LUty leci więc ze zbiorczą, ale miesięczną - pierwszy chyba taki przypadek, a nie tygodniową, jak zwykle miało to miejsce. Co jeszcze wskoczyło? Pożegnanie Briana Griffina, którego miałem przyjemność spotkać w moim ukochanym mieście Gdyni, podwójna fotorelacja z lutowym wydarzeń z mojego ulubionego miejsca, także i pracy, a także zapowiedzi patronackie minione i aktualne oraz LUtowy numer Wilka Kulturalnego.
W drugim tygodniu tegorocznego stycznia, wskoczyła tylko zapowiedź kolejnej, patronackiej edycji Tribute to Seattle, więc uwzględniam ją w zbiorczym z kolejnego tygodnia, tak zwanego "Urodzinowego". W nim, też za wiele się nie pojawiło, a przynajmniej mniej, aniżeli pierwotnie planowałem. Nie oznacza to jednak, że nie pojawiło się nic. Wrzuciłem dwa tłumaczenia, które pierwotnie przygotowałem dla zaprzyjaźnionego bloga Świat Star Wars, który obecnie tymczasowo zawiesił działalność. Oba, traktujące o muzyce związanej z Gwiezdnymi Wojnami, pojawiły się w ramach Wydziału Filmowego, ponieważ uznałem je za ciekawe i na tyle wartościowe, by jednak pojawiły się już teraz i póki są aktualne. Dodatkowo, pojawiła się też zapowiedź patronackiego jam session, również organizowanego przez Roadhog Booking. Dorzucam też, krótki wpis urodzinowy, który pojawił się na naszym facebooku, który oczywiście ma charakter żartobliwy i jedyną prawdą w nim zawartą są fakty, że LupusUnleashed działa już od 13 lat i rozpoczął 14 rok działalności, a także patronat nad kolejną edycją Ostrów Rock Festival. Wszystkie teksty znajdziecie oczywiście w rozwinięciu wraz ze stosownymi linkami, tam gdzie jest to konieczne.
Jeszcze spokojnie. Wiadomo, początek roku. Zawsze tak jest, a potem nie wiadomo kiedy zaczyna pędzić jak szalony. Na LU też jeszcze spokojnie, parę grudniowych i tak zostało przełożone już na nowy rok. Pojawią się w niedługim czasie. Póki co jeszcze spokojnie, bo na wszystko przyjdzie czas. Liczę też na utrzymanie jakiejś sensownej częstotliwości pojawiania się tekstów, niezależnie od ich objętości; nie robić zbyt długich przerw, choć oczywiście jak będzie potrzeba to będą się pojawiać. Tymczasem pierwszy tydzień stycznia 2024 roku za nami. Nowy jest także banerek "tygodniowy" - kolorystycznie i stylistycznie, mam nadzieję też, że czytelniejszy. Praca wre na kilku frontach, ale o wszystkim już po kolei i na bieżąco. Co się działo na blogu w minionym tygodniu?Wrappy! Wszędzie Wrappy! Te ze Spotifaja naturalnie, ale przyznam się, że wolę takie prawdziwe, co się zjada. Wiecie, takie z mięchem, sałatą, majonezem i milionem innych dodatków... Bo jak mi Spotifaj zlicza de facto z dwóch/trzech miesięcy góra, albo mi wmawia, że odkryłem Nine Inch Nails albo inny zespół, który znam od dawna, a ostatnio miałem jedynie fazę, żeby sobie puścić to i owo serią, to mnie to śmieszy, a nie zachwyca, bo jestem taki wszechstronny. Na LU zawsze byłem wszechstronny, bo zawsze byłem wszechstronnym słuchaczem. A zamiast wrappów będą podsumowania pod koniec roku lub na samym początku następnego. Tymczasem za oknami mnóstwo śniegu, choć do samych świąt jeszcze trochę, a potem i tak pewnie będzie ciepło i ewentualnie deszczowo. Grudzień, bo o tym miesiącu mowa, to jednak nie tylko czas podsumowań. Będą te niezdążone, przesuwane i obiecane (do trzech razy sztuka?), parę nowości i niespodzianek. Jak się uda, to się uda, ale sami wiecie, że wszelkie plany lubią sobie jeździć na wakacje częściej niż my sami jeździmy!
To był szalony tydzień. Paradoksalnie nawet nie w pracy, czy w życiu osobistym, a pod względem ilości mocnych ogłoszeń, które pojawiały się dzień po dniu. Mowa oczywiście o przyszłorocznej edycji Ostrów Rock Festival w Ostrowie Wielkopolskim nad Zalewem Piaski Sczygliczka, która tym razem odbędzie się w dniach 27-28 lipca 2024 roku i której mamy przyjemność patronować już po raz trzeci. Już wiem, że na pewno wybiorę się tam po raz drugi, bo ogłoszony skład zespołów jest naprawdę imponujący. Aż do teraz zbieram szczękę z podłogi.