Drodzy czytelnicy, sympatycy i współpracownicy LU!
Kolejny rok dobiega końca, a wraz z nim przychodzi czas na podsumowania. Nie do końca mi ten rok na LU wyszedł. Brakowało czasu i chęci, ale nie zamierzam się poddawać. Nawet jeśli kolejny numer Wilka Kulturalnego, który już dawno powinien być, a nadal jest... rozgrzebany. To samo tyczy się kilku tekstów, które zacząłem i jeszcze nie skończyłem albo tych, które chodziły mi po głowie, a jeszcze nie powstały. Jaki był jednak rok 2024 pod względem muzycznym - jest w tym wypadku najważniejszym pytaniem. Tym razem płyty zagraniczne, które najbardziej mi się podobały i do których będę wracać.
Kolejny rok dobiega końca, a wraz z nim przychodzi czas na podsumowania.
Nie do końca mi ten rok na LU wyszedł. Brakowało czasu i chęci, ale nie
zamierzam się poddawać. Nawet jeśli kolejny numer Wilka Kulturalnego,
który już dawno powinien być, a nadal jest... rozgrzebany. To samo tyczy
się kilku tekstów, które zacząłem i jeszcze nie skończyłem albo tych,
które chodziły mi po głowie, a jeszcze nie powstały. Jaki był jednak rok
2024 pod względem muzycznym - jest w tym wypadku najważniejszym
pytaniem. Na początek przyszedł czas na płyty polskie. Które najbardziej mi się
podobały? Do których nadal lubię wracać? Które uważam za najlepsze?
Jak co roku trzeba zrobić jakieś podsumowanie roku. Jak co roku mam też mnóstwo przemyśleń na ten temat, tym bardziej jak trzeba wybrać te najlepsze - oczywiście naszym, czy też raczej w tym wypadku moim zdaniem, najciekawsze i najbardziej intrygujące. W tym roku, dla wygody, rozdzielę zagranicę i Polskę.W drugiej odsłonie będzie o płytach polskich, których nie będzie wiele, bo tak się składa, że wielu nie słuchałem. Nie uwzględniam też tutaj albumów patronackich.
Jak co roku trzeba zrobić jakieś podsumowanie roku. Jak co roku mam też mnóstwo przemyśleń na ten temat, tym bardziej jak trzeba wybrać te najlepsze - oczywiście naszym, czy też raczej w tym wypadku moim zdaniem, najciekawsze i najbardziej intrygujące. W tym roku, dla wygody, rozdzielę zagranicę i Polskę. W pierwszej części mojego podsumowania przyjrzymy się zatem płytom zagranicznym.
Ostatni tydzień i ostatni zbiorczy w ramach nowej formuły w roku 2022. W przyszłym roku ta świeża jeszcze forma, którą zapoczątkowałem w październiku będzie kontynuowana i na pewno nie zabraknie ciekawych tematów - do kilku płyt i książek z poprzedniego roku w tej, krótszej odsłonie będę jeszcze wracał, a tymczasem jeszcze dwa ostatnie teksty i wszystkie linki z minionego tygodnia. Ponadto, już teraz zapowiadam pełen lutowy numer Wilka Kulturalnego, w którym przeczytacie także o dwóch pierwszych filmach obejrzanych w ramach autorskiego wyzwania filmowego Oglądamy Filmy z Muzyką Tangerine Dream, do którego serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych, gdyż wciąż można zgłaszać swój udział, a na samo wzywanie mamy aż dwa lata! Nie uprzedzajmy jednak faktów!
Rok 2022, w sumie kolejny pandemiczny, choć ze znacznie większymi odznakami normalności rodem sprzed ponad trzech lat, obfitował niezwykle mocno w zagranicznych wydawnictwach, a ja z kolei doczekałem się kilku najnowszych płyt z mojego osobistego absolutnego topu, a większość z nich była wyczekiwana latami. Z drugiej strony, nie było zbyt wielu interesujących dla mnie albumów polskich, ale dla mnie to żadna nowość, choć i tutaj też ktoś może się poczuć zaskoczony. Oto moja subiektywna lista polskich i zagranicznych płyt roku oraz wyróżnień. Zapraszam!
Przez pierwszą połowę okresu świątecznego nie publikowałem nowych tekstów, co nie znaczy, że nic się na blogu nie działo. Wskoczyła fotorelacja z ostatniego w tym roku koncertu w ramach Muzycznego Tartaku w gdańskiej klubokawiarni Tartaczna 2, pojawił się nowy suplementarny numer Wilka Kulturalnego czyli magazynowego spin-offa bloga prawie na papierze oraz wskoczyło moje podsumowanie roku 2022.Wszystkie teksty jak zwykle w rozwinięciu!
Kolejny rok za nami i znów trzeba robić podsumowania. Niewiele dla mnie działo się w sferze koncertowej (a przynajmniej w bliskiej okolicy), z pisaniem też bywało różnie, choć z pewnych rzeczy jestem dumny. Wskoczyło kilka naprawdę fajnych patronatów (w tym jeden naznaczony niestety tragedią), ale także udało mi się napisać i wydać (cyfrowo) autorską książkę "Poczuł pismo nosem. Historia piosenki bondowskiej".
W tym roku postanowiłem nieco zmodyfikować podsumowanie i podzielić je na dwie sekcje - Polskę i Świat, pośród nich wyróżnić płytę roku, a następnie dodać dziesięć innych wartych uwagi albumów, których słuchałem najczęściej, zrecenzowałem lub będę miał jeszcze zamiar o nich napisać. Mogłoby ich być wymienione więcej, bo ta lista wcale nie jest, ani nie pretenduje do miana wyczerpującej, ale zdecydowałem się wybrać te, które sprawiły mi największą frajdę i zrobiły mi ten rok. Kolejność w wyróżnieniach nie ma znaczenia, kolejne cyfry są wyłącznie porządkowe.
Jak zatem wyglądał mój rok 2022 pod względem płytowym?
Ostatnia, a zarazem najkrótsza - pozornie - część podsumowania zeszłego roku, to nadziej na 2022 roku. Trochę z nią zwlekałem, ale okazało się że słusznie zrobiłem nie wrzucając jej wcześniej. Czego najmocniej wypatruję w 2022 roku? Czego oczekuję od tego roku, którego pierwszy miesiąc jest już prawie za nami?
Kolejny rok za nami, nadszedł więc czas na podsumowanie roku 2021. Nie oznacza ono wcale, że do płyt z tego rocznika nie będziemy już sięgać w przyszłym roku, bo o paru płytach zamierzamy jeszcze napisać. Były już płyty zagraniczne, nadszedł więc czas na płyty polskie - a tym razem było w czym wybierać!
Rok 2021 , jako drugi z rzędu rok pandemiczny , odrobinę inny niż poprzedni chociażby z powodu powrotu do grania koncertów , nie obfitował jakoś szczególnie mocno w ilości przełomowych pozycji muzycznych. Z dużym rozczarowaniem przyjąłem fakt, że kilka wyczekiwanych przeze mnie płyt nadal nie doczekało się ich wydania, pomimo sporej ilości czasu muzyków, którzy przez ponad pół roku nadal przebywali głównie w stanie lockdownu. Z drugiej strony, nie było praktycznie żadnych większych rozczarowań, ale znalazło się miejsce na pewne niespodzianki. Oto moja subiektywna lista najlepszych płyt roku, a także oczekiwań wobec roku 2022. Zapraszam !
Kolejny rok za nami, nadszedł więc czas na podsumowanie roku 2021. Nie oznacza ono wcale, że do płyt z tego rocznika nie będziemy już sięgać w przyszłym roku, bo o paru płytach zamierzamy jeszcze napisać (nawet nie wspominając o kupce wstydu od Creative Eclipse PR). Na początek zaś czas na krótkie ogólne podsumowanie minionego roku oraz moje ulubione albumy zagraniczne!
Do końca roku jeszcze cztery dni, choć do płyt roku pandemicznego jeszcze będziemy przez jakiś czas wracać. Kupka wstydu ma to do siebie, że zmniejszy się dopiero wtedy, gdy się za nią zabierzemy,nie wcześniej i nie później, a w przeciwnym razie może zdążyć tylko urosnąć. Ta związana z zagranicznymi lubi rosnąć szczególnie i w zatrważającym tempie. Siłą rzeczy w drugiej części podsumowania nie znają się w nim więc te płyty, które znalazły się na kupce wstydu i jeszcze czekają na swoją kolej.
Niedawno było podsumowanie związane z polskimi płytami, więc nadszedł czas na drugą odsłonę, a w niej najlepsze moim zdaniem albumy zagraniczne i nadzieje na nadchodzący rok 2021. Pandemiczny rok okazał się być wyjątkowo owocny jeśli chodzi o ilość płyt, a tych naprawdę dobrych i do których warto wracać również nie brakowało.
Koniec tego okropnego dla nas wszystkich roku wreszcie nadszedł. Nie było koncertów, a przynajmniej nie takie jakie byśmy chcieli, żeby były. Wiele z nich przeszło nam koło nosa, choć może jeszcze odbędą się w przyszłym roku. Mijający właśnie pandemiczny rok nie okazał się jednak wcale taki zły jeśli chodzi o ilość płyt i dobrej muzyki. Czas na podsumowanie, choć pojawienie się tego wcale nie oznacza, że w nowym roku nie będzie płyt z 2020 - kupka wstydu bynajmniej się nie zmniejszyła, a pośród niej wciąż czekają ciekawe płyty o których napiszemy.
Moje podsumowanie postanowiłem rozbić na dwie odsłony - część pierwsza będzie obejmowała najlepsze płyty polskie, a część druga najlepsze zagraniczne i nadzieje na przyszły rok, którego tym razem nie będziemy nazywać. Upragnione zmiany w tym, który wkrótce będziemy mieli za sobą nie nadeszły lub zakończyły się w przedbiegach. Co zaś się tyczy muzyki to w tej polskiej było sporo zaskoczeń, powrotów i fantastycznych dźwięków do których z całą pewnością będę wracał.
Rok 2020 , pomimo swojego bardzo dziwnego , wręcz absurdalnego przebiegu z powodu pandemii koronawirusa, dość mocno obfitował w ciekawe pozycje muzyczne. Brak tras koncertowych w tym roku, mógł także mocno przyczynić się do mocniejszej i bardziej wytężonej pracy muzyków w studiach nagraniowych. To wszystkie przeszkody paradoksalnie potrafiły, w niektórych przypadkach wręcz pomóc napisać większość materiału na poszczególne płyty. Nie było praktycznie żadnych większych rozczarowań, jak i niespodzianek. Oto moja subiektywna lista najlepszych płyt roku, a także oczekiwań wobec roku 2021. Zapraszam !