Napisał: Jarek Kosznik
Dosłownie przed
chwilą, bo 9 lutego bieżącego roku miała miejsce premiera drugiej
studyjnej płyty zespołu Good Tiger pod tytułem „We Will All Be Gone”.
Powyższa grupa muzyków wniosła całkiem ciekawy powiew świeżości
swoim debiutanckim albumem „A Head Full of Moonlight”, pokazując
bardziej nowoczesne oblicze progresywnego rocka, ,niemającego
żadnego związku melodycznego z falą „djentu”. Motorem
napędowym i frontmanem jest Elliot Coleman, posiadający
niewyobrażalnie wysoką skalę głosu i styl śpiewania inspirowany
mocno nieistniejącym już zespołem Mars Volta. Ma on już
doświadczenia z takimi zespołami jak na przykład Haunted Shores czy
Tesseract, nie jest to postać anonimowa. Czy „We Will All Be Gone”
przebił debiutancką płytę? Czy Coleman stał się jeszcze lepszym
wokalistą? Jak wypadli instrumentaliści?

