Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christopher Lee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christopher Lee. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 grudnia 2015

Gdy umierają nasi Mistrzowie - felieton


Kiedy umierają nasi idole, nasi Mistrzowie, umiera w nas cząstka nas samych. Wydaje się, że przecież są nieśmiertelni, że będą żyć i tworzyć wiecznie. Życie jednak ma inne plany i często to idealistyczne wyobrażenie o Mistrzach zostaje zweryfikowane, sprowadzając każdego z nas z powrotem w rzeczywistość. W tym roku Śmierć nie poskąpiła wielkich i ważnych dla kultury ludzi. W lutym odszedł od nas Mistrz Leonard Nimoy znany z roli Spocka w serii Star Trek, w marcu odszedł  od nas Mistrz Terry Pratchett, który rozśmieszał nie jednego z nas do łez trafnymi obserwacjami, absurdem wydarzeń w Ankh-Morpork i barwną galerią postaci. W maju odszedł król bluesa, wielki B.B King oraz wspaniały aktor i wielbiciel muzyki metalowej sir Christopher Lee, a na sam koniec roku odszedł od nas Lemmy Kilmister.

niedziela, 12 lipca 2015

Luca Turilli's Rhapsody - Prometheus: Symphonia Ignis Divinus (2015)


Kolejne rozczarowanie. Szumnie zapowiadany drugi album Rhapsody, powstałej kilka lat temu wskutek rozłamu w Rhapsody (Of Fire) grupy Luca Turilliego, jest nudny i niepotrzebnie rozwleczony, a szkoda bo mógł to być album bardzo dobry i naprawdę interesujący...

piątek, 20 grudnia 2013

Podsumowanie roku dwa tysiące trzeszczącego Część II: płyty niezdążone według Lupusa (1)




Płyty niezdążone zawsze się trafiają. Zwykle są to te, których nie opisało się, bo nie starczyło na nie czasu, ale także takie płyty którym nie chciało się poświęcić pełnego tekstu. Czasami nawet takie, o których jak najszybciej chciałoby się zapomnieć. W tej części podsumowania roku dwa tysiące trzeszczącego przedstawię kilka takich płyt w formie „w niewielu słowach”, ale jeszcze bardziej skrótowej niż zazwyczaj. W części pierwszej jednakże znalazły się same dobre albumy, które przeleciały praktycznie niezauważone...

niedziela, 29 lipca 2012

The Tolkien Ensemble & Christopher Lee


Któż nie czytał "Władcy Pierścieni" J.R.R Tolkiena, któż nie widział adaptacji Jacksona, a przede wszystkim kto nie zna Christophera Lee? Ten wspaniały, obdarzony głębokim, niezwykle charakterystycznym, basowym głosem aktor jest potomkiem rodziny włoskich artystów operowych z Australii i synem aktora oraz włoskiej arystokratki. Od 1948 roku zagrał w ponad 223 filmach, w tym kilkakrotnie postać Draculi, Francisco Scaramangę z dziewiątego odcinka serii o Jamesie Bondzie, Sarumana we "Władcy Pierścieni" Petera Jacksona i Hrabiego Dooku w "Gwiezdnych Wojnach". Obecnie,  dziewięćdziesięcioletni aktor jest również znany ze swojej współpracy z włoskim Rhapsody Of Fire w latach 2001 - 2011 oraz swojego projektu Charlemagne, z którym realizuje drugi album "Charlemagne: Omens Of Death". Ale to nie o tym wspaniałym aktorze ten artykuł będzie, a przynajmniej nie do końca, a o duńskim The Tolkien Ensemble, z którym Christopher Lee zrealizował trzy albumy...