Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Queen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Queen. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lipca 2023

LUminiscencje: Dream Theater - Black Clouds & Silver Linnings (2009) Część 2


 

Nad Dream Theater zbierały się czarne chmury, które zakończyły się burzą w postaci zmiany na stanowisku perkusisty i zaowocowały między innymi albumem "A Dramatic Turn of Events". Od ostatniej płyty studyjnej z Mikiem Portnoyem minęło niedawno czternaście lat, a od jego odejścia z zespołu niedługo minie trzynaście. To wbrew pozorom dużo czasu, choć niektórzy fani grupy, do dzisiaj się z tą zmianą nie pogodziło. 

W poprzedniej odsłonie LUminiscencji przyjrzeliśmy się i przysłuchaliśmy głównemu krążkowi, a tym razem sięgniemy po dodatkowy materiał jaki pojawił się w wersji rozszerzonej. Nie mam tu jednak na myśli wersji instrumentalnych, które znalazły się na dysku trzecim, a materiał coverowy pod wspólnym tytułem "Uncovered 2008/2009". Jak Dream Theater poradziło sobie z kolejną garścią klasyków? Dodatkowo, w tej części zajmę się również utworem "Raw Dog", ostatnim nagranym z Mikiem Portnoyem i który znalazł się na składance "God of War: Blood and Metal" wydanej jako epka powiązana z serią popularnych gier komputerowych "God of War".

wtorek, 14 listopada 2017

LUpa: Muzyka homoseksualna



Całkiem niedawno na jednej ze swoich stron na facebooku zaprzyjaźniony bloger wrzucił krótką notkę o czwartym albumie Periphery zatytułowanym "III: Select Difficulty"*. Jeden z komentujących napisał, że "mają wiele fajnych kawałków, ale część z nich jest mówiąc delikatnie homoseksualna". Na moją prośbę żeby rozwinął wątek, wykręcił się stwierdzeniem, że "nie, bo dostałby bana za szerzenie mowy nienawiści". Dalej jeszcze dodał, że dla niego homoseksualne jest także Deftones. Zaintrygowany jednym, drugim i trzecim komentarzem zacząłem się zastanawiać czy jest coś takiego jak "muzyka homoseksualna", czy muzyka może mieć w ogóle coś takiego jak "seksualność"?

niedziela, 18 grudnia 2016

LUpa: Okładka okładce nierówna - czyli o "zrzynkach" słów kilka



Ludzie chyba nie rozumieją czym jest inspiracja albo czym jest wykorzystanie powszechnie znanego znaku czy motywu. Inna sytuacja gdy okładki są do siebie tak podobne, że można mówić tylko o plagiacie albo o... kolejnej pracy tego samego artysty. Kontrowersje wzbudzała ostatnio okładka nowej płyty Metalliki, bo ktoś przyuważył, że wygląda bardzo podobnie do okładki pewnej płyty Crowbar, teraz głośno się robi o niewydanym jeszcze albumie Deep Purple "InFinite", bo użyty znak nieskończoności przecież pojawił się kilka lat temu na dwóch płytach Devina Townsenda. Jak sytuacja przedstawia się w rzeczywistości?