Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleep. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleep. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 lutego 2018

Greyfell - Horsepower (2018)


Witam ponownie we Francji. Tym razem czeka nas spotkanie z Greyfell grającym mieszankę stonera z doomem będącą pokłosiem inspiracji Type-O-Negative czy Sleep. Wydany w styczniu "Horsepower" to ich drugi album. Czy rzeczywiście można podpinać ich granie pod nieistniejące już  kultowe zespoły? Sprawdźmy!

środa, 25 stycznia 2017

SMS z Polski: Dopelord, Bantha Rider, Nocny Kochanek

Zasnuty mgłą nocny peron kolejowy do takiej muzy pasuje idealnie...

Polski stoner i sludge ma się dobrze chociaż z całą pewnością można powiedzieć, że wielki szał na takie granie nieco ucichł. Bez większego szumu pojawiają się jednak nowe wydawnictwa zespołów obracających się w tych rejonach gatunkowych. Taki Dopelord właśnie wydał swoją trzecią płytę studyjną, a Bantha Rider z Warszawy debiutuje ostro przyprawioną napędzaną "Gwiezdnymi Wojnami" muzą. Jednak w kolejnym "SMSie z Polski" nie tylko o tym, a także o drugim albumie polskojęzycznej odsłony Night Mistress, czyli Nocnego Kochanka. Gotowi na retrogranie z używkami różnego rodzaju w tle i odrobiną nieprzyzwoitego humoru? Jeśli tak to - zaczynamy!

czwartek, 4 sierpnia 2016

LUminiscencje: Sleep - Sleep's Holy Mountain (1992/1993)



W powszechnej świadomości stoner rock ma trzy główne filary, jeśli chodzi o pionerów: Kyuss, Electric Wizard oraz Sleep. Naturalnie inspiracje wszystkich tych grup można śledzić aż do Black Sabbath, jednak jeśli chcemy rozmawiać o stonerze, jaki znamy dziś, to właśnie te trzy formacje powinny stanąć w centrum naszej uwagi. I biorąc pod uwagę, jak homogenicznym stylistycznie jest dziś ruch stonerowy, to nie mogę przestać się zadziwiać, jak bardzo różne były to zespoły. Kyuss to pełni testosteronu i luzu macho z pustyni, Electric Wizard to żyjący w lovecraftowskim świecie paranoicy, a Sleep - uduchowieni palacze marihuany kontemplujący symbolikę i motywy religijne na równi z wyprawami w kosmos. Na smoku. Ani tych artystów, ani tworzonej przez nich muzyki po prostu nie idzie pomylić. I do tego wracając do albumów tych zespołów nie mogę nie odnieść wrażenia, że brzmią o wiele bardziej świeżo, niż większość współczesnych zespołów stonerowych. Co jest kontrintuicyjne - czy to nie od nich właśnie powinny pochodzić wszelkie charakterystyczne, przerabiane przez setki zespołów motywy, które obecnie powinny brzmieć już na całkowicie wyświechtane, wręcz stereotypowo i karykaturalnie?