Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budgie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budgie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 marca 2018

LUpa: Było kopistów wielu















Ludzie mają różne gusta i zdania, są też niewdzięczni ale nie ma chyba nic gorszego jak krytykowanie czegoś czego się nie lubi lub zwyczajnie zazdrości. Zamiast bowiem docenić najprościej jest opluć i nazywać to coś lub kogoś beztalenciem i kopią. O czym mowa? O zdobywającej coraz większą popularność w Stanach i na świecie grupie Greta Van Fleet, którą jedni pokochali od pierwszego usłyszenia (i zobaczenia), a inni z marszu obwołali marną imitacją i kopią legendy jaką jest Led Zeppelin do której słusznie się ją porównuje. Kto ma rację i jak to z tymi kopistami w ogóle jest? Czy w dzisiejszych czasach w ogóle możemy mówić o czymś takim jak oryginalne albo skopiowane? Czy nie lepiej wziąć po prostu coś na uspokojenie i zwyczajnie dać sobie spokój z krytyką i podburzaniem tych, którym się Greta Van Fleet czy jakikolwiek inny "nowy/stary" zespół podoba i w odwrotną stronę kiedy się nie podoba?

piątek, 8 kwietnia 2016

Retrospekcja XXV: Budgie - Budgie (1971)



Napisał: Marcin Wójcik

Historia kołem się toczy. Na początku mojej działalności w LupusUnleashed pisałem o trzeciej płycie Budgie. Gdy nadszedł czas pożegnania również sięgam po tę muzykę.


Budgie odegrało ważną rolę w moim muzycznym życiu. Ten zespół jest źródłem wielu inspiracji, emocji i frapujących dźwięków. Mimo, że złoty okres w historii formacji przypada na lata siedemdziesiąte, to wciąż broni się poziomem artystycznym, w przeciwieństwie do podobnych, „wąsatych” kapel.

wtorek, 7 lipca 2015

R XXIV: Budgie - Squawk (1972)



To redaktor Marcin Wójcik jest specjalistą od Budgie, tym razem jednak to ja skrobnę kilka słów o tej wybitnej grupie. Postanowiłem jednak, że na razie nie opiszę mojego ulubionego albumu "Nightflight" z 1981 roku i z którego pochodzi mój ulubiony "I Turned To Stone", a ich drugi, zatytułowany "Squawk", który podobnie jak wymieniony wyżej, cenię bodaj najbardziej z ich dyskografii. "Squawk" to także jeden z dwóch albumów, na którym nie znalazła się słynna, charakterystyczna dla Walijczyków papużka...

piątek, 23 sierpnia 2013

RXVIII: "Co mnie kręci, co mnie podnieca", czyli 10 muzycznych łakoci według Lupusa Część I

W wehikule  czasu, w którym wraca się do ulubionych płyt lub ukochanych utworów jest inaczej niż przy odkrywaniu muzycznych "staroci" nieznanych nam wcześniej.
Każdy z nas ma swoje ulubione zespoły i ukochane płyty. Pośród wielu wspaniałych kompozycji zawartych na albumach tych grup są utwory, których jednak słucha się częściej niż inne, a nawet takie, które kradną cały album tylko dla siebie. Utwory wielkie i wspaniałe, a przy tym ponadczasowe. W osiemnastej "Retrospekcji" nie będzie o żadnej konkretnej płycie, a o "łakociach": moich najukochańszych utworach, których naturalnie nie znać nie wypada, za które dałbym się posiekać, które wprawiają mnie w doskonały humor lub z którymi wiążę szczególne wspomnienia, lub które kocham za ich niesamowite wewnętrzne piękno i swoistą muzyczną plastyczność. Nie mam wątpliwości, że takich utworów znalazłbym znacznie więcej, ale ograniczę się do dziesięciu, przez co wiele pięknych utworów pominę. Warto też dodać, że większość z nich to także utwory otwierające poszczególne płyty...

piątek, 16 sierpnia 2013

RXVI: Budgie - Bandolier (1975)


Napisał: Marcin Wójcik

„Wszyscy muzycy to wojownicy” – jak głosi tytuł utworu Wojciecha Waglewskiego. Muzycy Budgie również – o czym dowodzi album „Bandolier” z 1975 roku.
Zastanawiałem się nad tym, który album walijskiego trio opisać tym razem. Faktem jest,  że powinienem wreszcie opisać album debiutancki z roku 1971. Jednak ten, zostawię na koniec. Był już mój ulubiony „Never Turn Back On A Friend”, a także „In For The Kill”. Pominąłem jednak „Squawk” (1972), by sięgnąć właśnie po „Bandoliera”. Myślę, że jest to album ciekawszy od „Squawk” czy nawet debiutanckiego. Moim zdaniem stanowi pewnego rodzaju kamień milowy w twórczości grupy.

środa, 10 lipca 2013

Revival 4: The Crystal Caravan - With Them You Walk Alone (2013)





Napisał: Marcin Wójcik


W Szwecji, pięknym zresztą kraju, zaprzestano produkcji samochodów marki SaaB. Z kolei Volvo, również jeden z symboli Szwecji, należy do koncernu motoryzacyjnego z… Chin. Tymczasem w mieście Umeå działa zespół The Crystal Caravan, którego najnowsze wydawnictwo trafiło w moje ręce.

niedziela, 10 marca 2013

RXV: Budgie - In For the Kill (1974)



Napisał: Marcin Wójcik

Ostatnio czytając „Wprost” natknąłem się na artykuł o filmie dotyczącym Sixto Rodrigueza, niedocenianego w świecie muzyka, który zyskał wielką popularność w RPA. Autor próbował w nim obalić mity dotyczące artysty, podając także przykład Burke Shelley’a, lidera Budgie: Mit dziewiąty. przypadek Rodrigueza jest wyjątkowy. Nieprawda. Artystów, którzy mają podobną historię można mnożyć: Burke Shelley z walijskiego zespołu Budgie, która to grupa wśród krytyków uchodzi za jedną z najbardziej wpływowych w hisotrii ciężkiego rocka. W Polsce zyskała gigantyczną popularność. I właściwie tylko u nas. (...) Dziś Shelley jest po przebytej chorobie, żyje skromnie i sporadycznie występuje w pubach Cardiff, akompaniując innym lokalnym muzykom. Zainspirował mnie do napisania tekstu o największym sukcesie komercyjnym zespołu Budgie – płycie „In For The Kill!” z 1974 roku.

niedziela, 9 grudnia 2012

RXIV: Budgie – Never Turn Your Back On a Friend (1973)



Napisał: Marcin Wójcik

Trzeci album tej walijskiej grupy jest według mnie najciekawszym w ich dyskografii. Zawiera bowiem utwory, które trwale wpisały się w historię rocka. Wywarł na mnie duży wpływ jako muzyka, a ponadto zbliża się nieuchronnie do magicznej „czterdziestki”…