Kolejny rok za nami. Ten był szczodry zarówno w zachwyty jak i w jęki zawodu. I tak jak pierwsza połowa roku była dla mnie klęską urodzaju, a ciekawe, nowe płyty mogłem policzyć na palcach jednej ręki, tak druga połowa roku przyniosła mi wiele muzycznych radości i uniesień.
Zebrałem do kupy większość płyt w których zasłuchiwałem się przez ten rok i oto przed Tobą drogi czytelniku moje zestawienie.
Najlepsze płyty
W tym roku wiele było płyt, które niespodziewanie skradły moje serce, o których myślałem, że będą klapą, lub obok których przeszedłbym obojętnie, a koniec końców okazały się jednymi z najczęściej odtwarzanych krążków.
10. Dope - Blood Money Part 1

9. Black Sabbath - The End EP

Szczerze mówiąc kompletnie zapomniałem o tej EPce. Dopiero przy przygotowywaniu tego zestawienia przypomniałem sobie o tegorocznym wydawnictwie Sabbath'ów. Zawierająca 4 premierowe utwory płytka jest miłym pożegnaniem z grupą, pomimo tego, że całość psują nieco nagrania live.
8. The Agonist - Five
Zeszłoroczne wydawnictwo grupy pt "Eye Of Providence" zostawiło mi ogromny niesmak. Zupełnie inaczej jest z najnowszym krążkiem. Wydawać by się mogło, że kolejny album zaledwie rok po poprzednim to zdecydowanie za szybko, jednak "Five" zaskoczył mnie melodyjnością kompozycji i tym, jak chętnie chciałem do nich wrócić. (recenzja w przyszłym roku)

Kolejny rok, kolejne zestawienie i znowu ląduje na nim singiel. Tym razem od grupy pod dowództwem Robba Flynna. Kawałek jest chwytliwy, wpadający w ucho, a do tego tekst porusza ważną społecznie tematykę (utwór opowiada o problemie rasizmu i zobojętnienia społecznego, odnosi się bezpośrednio do sprawy z Phill'em Anselmo). Mam wielką nadzieje, że znajdzie się on na kolejnym krążku grupy.
6. The Apocalypse Blues Revue -The Apocalypse Blues Revue

5. Nonpoint - The Poison Red

Jedno z największych zaskoczeń tego roku. Płyta na którą nie czekałem od zespołu, którym się nie interesowałem. W zasadzie sięgnąłem po nią z braku laku i czystej ciekawości. Zostałem kompletnie oczarowany. Nowy Nonpoint gościł w moich słuchawkach regularnie, a utwory z płyty zostawały w mojej pamięci na długo po zakończonym odsłuchu. Tu i ówdzie znalazło się parę rys na całości, ale nie zmienia to faktu, że jest to porządny zestaw utworów na jednym krążku. (recenzja w przyszłym roku)
4. Hellyeah - Unden!able

3. In Flames - Battles

2. Korn - The Serenity Of Suffering


Początkowo wahałem się, czy na tym miejscu nie dać Korn'a. Jednak po ponownym przesłuchaniu obu płyt nie miałem już wątpliwości. Tak jak Korn wydał genialną płytę, to nie obyło się bez paru skaz na niej. Niewielkich ale jednak zauważalnych. W przypadku drugiego solowego krążka wokalisty Godsmack nie mogę tego powiedzieć. Każdy utwór tutaj ma w sobie to coś. Każda nuta postawiona jest w odpowiednim momencie. Teksty przedstawiają szeroki wachlarz emocji, a warstwa muzyczna też nie pozostaje w tyle. Każdy utwór wyróżnia się czymś innym, lecz przy tym wszystkim nie mamy wrażenia braku integralności. To niezwykłe jak bardzo w niektórych momentach ten album jest podobny do swojego poprzednika "Avalon", a jednocześnie jest tak bardzo odmienny. Coś jak dwie strony tej samej monety. Jeśli miałbym postawić jakikolwiek zarzut temu albumowi to tylko taki, że nie trwa dłużej.
Najgorsze płyty
Skoro już tak się porozpływałem nad najlepszymi płytami czas dolać łyżki dziegciu do beczki miodu z napisem 2016. A wierzcie mi, że owa łyżka jest spora i gorzka.
7. Drowning Pool - Hellelujah

6. The Pretty Reckless - Who You Selling For

Sytuacja podobno do najnowszego Drowning Pool. Z tą tylko różnicą, że trochę więcej tutaj zagrało. Dlaczego więc znajduje się wyżej w moim zestawieniu? Dlatego, że to co nie zagrało boli jeszcze bardziej. Miałem wrażenie, że grupa nie do końca wiedziała w którą stronę pójść z tym albumem. Po poprzednim ("Going To Hell"), który uważam za bardzo dobry, tutaj mamy takie nie wiadomo co. Są utwory, które śmiało mogłyby się pojawić na tamtym krążku, są nowe z których część jest ciekawa, a część nijaka i miałka. To sprawiło, że nie mogłem przestać mieć wrażenia, że nowy album grupy jest rozciągnięty nieprzyjemnie na różne strony i nie do końca wie, czym ma być.
Recenzja tu: http://lupusunleashed.blogspot.com/2016/12/w-niewielu-sowach-disturbed-lindsey.html
5. Lindsey Stirling - Brave Enough

4. Chevelle - The North Corridor

Recenzja tu: http://lupusunleashed.blogspot.com/2016/10/chevelle-north-corridor-2016.html
3. Evans Blue - Letters From The Dead

Recenzja tu: http://lupusunleashed.blogspot.com/2016/12/w-niewielu-sowach-evans-blue-thousand.html
2. Luxtorpeda - MYWASWYNAS

Kolejny rok, kolejna nowa Luxtorpeda i kolejny raz ląduje na moim zestawieniu najgorszych płyt. Tym razem jednak wyżej. Naprawdę ceniłem te grupę. Naprawdę zasłuchiwałem się w dwóch pierwszych płytach, ale już wystarczy. Bardzo bym chciał, by grupa Litzy zatrzymała się na chwilę, zrobiła sobie przerwę, odetchnęła i wróciła z ciekawym materiałem. Nie miałbym nic przeciwko temu, by płyty zespoły wychodziły rok w rok, jeśli tylko dostarczałyby ciekawej muzyki, a tak niestety nie jest. Grupa gra stale na jedno kopyto i nie urzeka już tak jak za pierwszym razem. Mam nadzieje, że na następnej płycie zaskoczą mnie czymś nowym.
Recenzja tu: http://lupusunleashed.blogspot.com/2016/04/luxtorpeda-mywaswynas-2016.html
1. Avenged Sevenfold - The Stage

Do głowy przychodzi mi tylko jedno pytanie. Co oni sobie myśleli? Płyta, która wyszła nagle jako "niespodzianka". To tak jakby komuś wręczyć prezent, po otwarciu którego wystrzeliwuje w stronę twarzy obdarowanego rękawica bokserska. Tak się właśnie czułem po przesłuchaniu tego albumu. Mam wrażenie, że nic poza tytułowym singlem tutaj nie zagrało. Tu i ówdzie znajdzie się co prawda ciekawy riff, czy motyw, jednak jest to przykryte taką miałkością i nijakością, że aż trudno w to uwierzyć. Mam wrażenie że zespół po swoim największym osiągnięciu pikuje w dół. "Nightmare" uważam naprawdę za arcydzieło i najlepszy krążek kapeli, "Hail To The King" nie był zły (chociaż stanowczo za bardzo był "inspirowany" innymi kapelami). Do "The Stage" jednak nie mam zamiaru podchodzić zbyt często, chyba że z długim kijem. Chciałbym zrozumieć wysokie oceny krytyków dla tego krążka. Może jest tutaj coś czego ja nie jestem w stanie dostrzec. (recenzja płyty w przyszłym roku)
Oczekiwania
Pochwaliłem, ponarzekałem, to teraz czas spojrzeć spokojnie w przyszły rok.
Machine Head - ?
Oficjalnie nie mówi się nic o nowym krążku kapeli, jednak tegoroczna premiera "Is There Anybody Out There", jak i nagrania z sali prób, mogą wskazywać na to, że zespół nad czymś potajemnie dłubie. Czy zobaczymy owoce tego w tym roku? Czas pokażę, ale coś mi mówi, że jest to bardzo prawdopodobne.
System Of A Down - ?
Od czasu reaktywacji grupy mówi się o nowym krążku. Wszystko wskazuje na to, że muzycy też są chętni wydać następce "Hypnotize", za wyjątkiem Serj'a Tankian'a. Mam nadzieje, że zmieni się coś wreszcie w tej kwestii i w tym roku usłyszymy wreszcie nowy album od SOAD.
Linkin Park - ?
Grupa już od dłuższego czasu siedzi w studiu nad nowym krążkiem. Nie wiadomo jeszcze czego możemy się spodziewać, ale jeśli pozostałe albumy grupy mnie czegoś nauczyły, to tego że warto wypatrywać albumu tej formacji.
Sevendust /Lajon Witherspoon -?
Minęło już trochę czasu od nominowanego do GRAMMY albumu "Kill The Flaw", więc może grupa już pracuje nad następcą i zaprezentuje go w przyszłym roku? Swego czasu mówiło się też o solowym projekcie wokalisty grupy. Nie wiem, czy projekt wciąż żyje, ale jeśli tak to nie pogardziłbym jego premierą w tym roku.
Stone Sour - ?
Trzecie część cover'owych EPek Burabank zaginęła gdzieś w obrębach muzycznego rynku i nic nie wskazuje na to, by miała ujrzeć światło dzienne. Jednak mówi się, że grupa pracuje nad nowym albumem. Po dwuczęściowym "House Of Gold And Bones" liczę na coś równie dobrego.
Ed Sheeran - ?
Łagodniejszy ton w moim zestawieniu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że muzyk wypuści nowy album w tym roku. Po bardzo udanym "X" moje oczekiwania są dość wygórowane.