Napisał: Karol Pięknik
Niemal
za każdym razem, gdy wracam do "Pylon" – czy nawet do pojedynczych z
niego utworów - od pierwszych dźwięków
zadaję sobie to samo pytanie – czemu ostatnio pozostawił taki niesmak? I jakieś
trzy minuty później już doskonale wiem, dlaczego. Radocha płynąca ze słuchania
najnowszego krążka Killing Joke przebiega ostro oscylując w czasie, osiągając
swój zwyżkowy poziom przy początku każdego kolejnego utworu, a następnie bardzo
szybko opadając.






