poniedziałek, 17 marca 2014

Jordan Rudess - Explorations (2014)


To właśnie ten album Mistrz Jordan Rudess nagrywał jesienią roku trzeszczącego w Gdańsku razem z Sinfonietta Consonus, znaną także jako Symphonic Theater Of Dreams. Sfinansowany dzięki metodzie crowdfoundingu niezwykły album klawiszowca Dream Theater to połączenie muzyki orkiestrowej i szeroko pojętego art rocka i rocka progresywnego, na tej samej zasadzie jak miało to miejsce niemal pięćdziesiąt lat temu w wypadku płyty Deep Purple "Concerto for Group and Orchestra" z 1969 roku...

Nieprzypadkowo przywołuje dzieło Jona Lorda, bo wyraźnie Jordan Rudess nawiązał do wspomnianego albumu (i chyba trochę zapomnianego) z dyskografii Deep Purple. Nie jest to jednak jedyne źródło inspiracji związany z tym albumem. Już w latach 70  Rudess zaczął marzyć o realizacji takiego projektu, kiedy to w Julliard School of Music miał przyjemność obserwować dyrygenta Pierre'a Bouleza prowadzącego orkiestrę podczas wykonywania "Rite of Spring" Igora Strawińskiego. To marzenie ostatecznie zaczęło nabierać kształtów dopiero w 2010 roku, kiedy jego bliski przyjaciel Emanuel Abramovits poprosił go o napisanie czegoś na orkiestrę. W tym samym czasie poznał młodego i utalentowanego kompozytora z Turcji, Erena Basbuga, który zrealizował kilka swoich wersji utworów grupy Dream Theater. Razem z nim napisał kilka utworów, które następnie z nim wykonał w październiku tego samego roku na specjalnym koncercie. 

Kiedy Rudess postanowił, że chce nagrać materiał i wydać go jako płytę, okazało się, że będize to bardzo trudne i kosztowne do wykonania. Korzystając z metody crowdfundingu udało się jednak zebrać potrzebne finanse, a na orkiestrę, która miała podjąć się wspólnej realizacji marzenia Jordana, wybrał Sinfoniettę Consnonus z Polski. Szerzej znana jako Symphonic Theater Of Dreams i będąca projektem Michała Mierzejewskiego, który także zrealizował płytę z utworami Dream Theater i zwrócił swoją uwagę najpierw byłego perkusisty DT, Mike'a Portnoy'a, a następnie samego Mistrza.
Finalizacja projektu odbyła się jesienią 2013 roku w studiu Radia Gdańsk (dla przypomnienia: relacja z konferencji prasowej oraz wywiad z Jordanem Rudessem), a ten niezwykły album ujrzał światło dzienne 1 marca tego roku.

Płytę otwiera trzyczęściowa suita zatytułowana po prostu "Explorations for Keyobard and Orchestra", która swoją konstrukcją przypomina właśnie dzieło Deep Purple z końcówki lat 60, ale takze usłyszeć tutaj można wpływ wielu innych kompozytorów, tak Strawińskiego, jak również Bethoveena, Wagnera, Mahlera i wielu innych. Co ciekawe to nie pianino Rudessa tutaj wyróżnia się najbardziej, a fenomenalna warstwa orkiestry Mierzejewskiego. Jej najdłuższa część, niemal dziesięciominutowy "First Movement" zawiera momenty łagodne, ale także mocno rozbudowane, filmowe i niepokojące, a nawet wręcz ekstatyczne gdy do całości dołącza perkusja. Słychać też tutaj elementy muzyki etnicznej, a zwłaszcza flamenco i nawiązań do takich kompozytorów jak Rodrigo. Nie sposób też zauważyć owej charakterystycznej dla rocka progresywności, bo w ramach jednego utworu dzieje się naprawdę sporo, a klimat zmienia się jak w kalejdoskopie.

"Second Movement"dla odróżnienia otwiera spokojna partia orkiestry, bardzo przy tym bedąca Dream Theaterowa, ale dzieje się tak dlatego, że dzięki orkiestrze Mierzejewskiego am się wrażenie nawiązania do jego Symphonic Theater Of Dreams. Ma się wręcz wrażenie, że to muzyka przy której roślinność budzi się do życia, tańcząc delikatnie liśćmi i feerią barw, które powoli wychodzą na świat. Nie brakuje jednak i tutaj szybszych, mrożących krew w żyłach, niemal burzowych fragmentów, które brzmią naprawdę fenomenalnie. Po wyciszeniu dzwonkami w jego końcowej części, od razu wchodzi mroczny wstęp "Third Movement" przywodzący na myśl straszliwą gonitwę w filmie sensacyjnym. Podobnie bowiem jak ostatnia płyta macierzystej formacji Mistrza, tak i tutaj wyraźnie słychać filmowe inspiracje. Warto zwrócić także uwagę na kapitalnie brzmiące i kontrastujące z orkiestrą dźwięki, jakie Rudess pododawał za pomocą swoich niezwykłych aplikacji. Trafnie ktoś ujął na youtubie, że ta suita jest jakby "False Awakening, Pt. II", w każdym razie można na pewno odnieść wrażenie, że stanowi jakby jej przedłużenie i rozwinięcie. Po prostu mistrzostwo, w każdym elemencie.

Jordan Rudess z Michałem Mierzejewskim, Wiolettą Jedynak oraz Janem Galbasem, Kubą Mańkowski i Radkiem Mroczkiem

Czwartym utworem na płycie, także z orkiestrą Michała Mierzejewskiego, jest "Screaming Head". Także fenomenalny utwór i także przywodzący na myśl filmy sensacyjne. Będący odpowiednikiem "Enigma Machine" oparty jest na kapitalnej orkiestrze i zróżnicowanych szalonych partiach Rudessa, nawiązujących do jego wcześniejszych albumów solowych, zwłaszcza do "Rhytm of Time" czy "Feeding the Wheel". Cięższe, rozbudowane fragmenty na przemiennie łącza się tutaj z łagodnymi pasażami, które z kolei są jak wyjęte z Rush, The Who czy Yes. Piękna sprawa. Po tym niesamowitym utworze Rudess zaprasza nas do odprężenia się przy, niemal trzyminutowej fortepianowej miniaturce ""Shouri Now". Tu można przywołać świetną płytę Mistrza "4NYC" czy "Notes on a dream" będącą impresją na temat twórczości z DT. Pokazuje też znakomicie cały geniusz czarodzieja, jakim bez cienia wątpliwości jest Jordan Rudess.

Następnie pojawiają się dwie kolejne kompozycje z orkiestrą, a mianowicie "The Untouchable Truth" (znalazł się ten utwór także na albumie "All That Is Now", który posiadając aplikacje Rudessa, można dowolnie modyfikować i dekonstruować), także przywodzącą na myśl Dream Theater, zwłaszcza liryczne i wyciszone fragmenty z "ADTOE" oraz "Over the Edge", który z kolei znów wybucha potężną orkiestrą i filmową ekspresją. Ma się wręcz wrażenie, że mógłby to być motyw przewodni któregoś z komiksowych superbohaterów lub instrumentalna ilustracja do którejś z gwiezdnych sag pokroju "Star Wars" czy "Star Treka" (chyba nawet mocniejszym akcentem na tę drugą serię). Płytę wieńczy utwór, trochę przekornie zatytułowany " A Pledge to You", bowiem przez tytuł nawiązuje Rudess do portalu crowdfoundingowego za pomocą którego zrealizował swój album. Ta nieco ponad trzyminutowa fortepianowa miniaturka, ponownie wycisza słuchacza po bombastycznym poprzedzającym utworze i wprowadza w odrobinę smutniejszy nastrój. Gdzieś przemyka nawet skojarzenie z "Space-Dye Vest" Dreamów, z płyty "Awake". Nie pisząc za wiele: po prostu piękne i przejmujące.

Tak jak zapowiadał sam Mistrz, jest to płyta wielka i dopracowana w najmniejszym szczególe. Zachwycająca i porywająca, przemyślana i uderzająca zarówno w formę czysto orkiestrową i nawiązującą do największych klasyków muzyki symfonicznej, ale także w formę filmową, a zwłaszcza progresywną. Bo jest to płyta jak najbardziej progresywna, w sposób idealny i pełny łącząca orkiestrę, świetne partie klawiszy i rockowy pazur. O ile projekt Jona Lorda z Deep Purple stanowił próbę udaną i równie intrygującą, o tyle Rudessowi udało się doprowadzić ten pomysł do perfekcji i stworzyć płytę naprawdę wspaniałą. Duże brawa należą się jednak nie tylko dla Mistrza ale i dla Michała Mierzejewskiego - razem stworzyli płytę piękną i niezwykle wręcz szczerą.
Ocena: 10/10


Płytę można w całości odsłuchać na profilu Spotify Jordana Rudessa.

Relacja z konferencji prasowej oraz wywiad z Jordanem Rudessem.

2 komentarze:

  1. Ciekawe :) Gershwinem pobrzmiewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i owszem, choć tego nie zauważyłem. Cenna uwaga :)

      Usuń