Mariusz Duda zdecydowanie w tym roku nie pożałował swoim wielbicielom nowej muzyki: dwie solowe piosenki, spontaniczny lockdownowy solowy album i wreszcie nowy Lunatic Soul. Siódmy, ale trzeci w kolejności chronologii, którą ułożył sobie Mariusz Duda, album Lunatic Soul jest jakby muzycznym odzwierciedleniem wyobrażeń, które mogliście mieć jako dzieci - ja lubiłem bowiem sobie wyobrażać, że w lesie, gdy nikt nie patrzy
leśne duchy, driady i fauny tańczą wokół ognisk rozpalanych na polanach. Okraszony elementami słowiańskimi, które świetnie łączą się z muzycznymi fascynacjami i światami Mariusza jest kolejną przepiękną płytą w jego dyskografii, ale także jak może się wydawać stanowiącą coś w rodzaju pomostu między wszystkimi muzycznymi odsłonami Dudy. Co tym razem fascynuje w leśnym, zielonym i odpowiednio przymglonym albumie?