Kiedy Death wydawało swój debiutancki album "Scream Bloody Gore" moi rodzice nie mieli mnie jeszcze w planach. Kiedy wychodziło "Leprosy" jeszcze się nie urodziłem, ale jakaś część mnie już była na tym świecie. Kiedy zaś umarł Chuck Schuldiner, nie słuchałem jeszcze takiej muzyki, ale zaledwie kilka lat później miało się to zmienić. Choć znam wszystkie płyty Death i jedyną Control Denied, a nawet koncertowe bootlegi tego pierwszego legendarnego zespołu, to siłą rzeczy nigdy nie miałem możliwości zobaczenia oraz usłyszenia twórczości tego muzyka na żywo, ale byłem ciekaw, jak interesujący mógłby to być występ. W ostatnich latach możemy jednak przeżyć coś na kształt muzycznego spektaklu złożonego z utworów napisanych przez Schuldinera za sprawą dwóch zespołów złożonych częściowo z byłych członków formacji gitarzysty - Death to All i Left to Die, grających muzykę Death z różnych okresów działalności kultowej grupy. Ten drugi pojawił się na dwóch koncertach klubowych w Polsce*, a w miniony poniedziałek zagrał w gdańskim klubie Drizzly Grizzly. Jak było?
