Nie znoszę hip hopu. Nudzi mnie to granie, nie jestem w stanie nazwać tego muzyką, a nawijek nie rozumiem. Nie jest jednak też tak, że hip hopu, czy rapu nie doceniam,bo chyba każdy kiedyś w jakiejś formie go słuchał. Nadal lubię wracać do Tupaca, Willa Smitha jak muzykiem jeszcze był czy do naszej rodzimej Paktofoniki, aczkolwiek nie leży to granie w głównym nurcie moich gustów czy poszukiwań i nigdy nie fascynowało mnie w jakiś szczególny sposób. Gdy przychodzą takie płyty to zagryzam zęby i męczę się straszliwie, zwłaszcza gdy taka płyta trwa ponad godzinę...
Strony
- Strona główna
- Wstępniak
- O Nas
- Kontakt - dla zespołów
- WAFP! 2011 - 2014
- Heavy Metal Pages 2013 - 2015
- Rock3miasto.pl
- LMF 2016 - 2019
- Polisz Jor Inglisz
- Weekend Węgierski
- Weekend Chorwacki
- Wydział Filmowy
- LUpa czy Pod LUpą?
- Wilk z zakładką
- Muzyczna Biblioteka
- Wilk Kulturalny/Książki autorskie
- Oceny
- Patronat medialny LU
- Współpraca
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genghis Khan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genghis Khan. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 18 września 2018
Genghis Khan - Her Absence Is My Antichrist (2018)
Nie znoszę hip hopu. Nudzi mnie to granie, nie jestem w stanie nazwać tego muzyką, a nawijek nie rozumiem. Nie jest jednak też tak, że hip hopu, czy rapu nie doceniam,bo chyba każdy kiedyś w jakiejś formie go słuchał. Nadal lubię wracać do Tupaca, Willa Smitha jak muzykiem jeszcze był czy do naszej rodzimej Paktofoniki, aczkolwiek nie leży to granie w głównym nurcie moich gustów czy poszukiwań i nigdy nie fascynowało mnie w jakiś szczególny sposób. Gdy przychodzą takie płyty to zagryzam zęby i męczę się straszliwie, zwłaszcza gdy taka płyta trwa ponad godzinę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
