Choć nazwa grupy odnosi się do gdyńskich żurawi stojących w gdyńskim porcie, to śmiało można sobie pozwolić na ornitologiczną analogię, bo Żurawie pięknie się wznoszą coraz wyżej, co mnie osobiście bardzo cieszy. Wiem, że dali czadu w gdańskiej Paszczy Lwa, a ich kolejny koncert, który odbył się w poniedziałek na Letniej Scenie Blues Clubu przy ulicy Zawiszy Czarnego nawet w połowie nie oddał tego szaleństwa, o którym mogę tylko posłuchać, bo w tym czasie byłem na Sisterhood. Mimo wszystko było słychać, że to nie do końca jest ten sam zespół, który słyszałem i widziałem po raz pierwszy tuż przed pandemią w gdańskim Drizzly Grizzly...
