Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sepultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sepultura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 marca 2018

R3/163: Sepultura, Obscura, Goatwhore, Fit For An Autopsy (4.03.2018, B90, Gdańsk)




















Zima nie odpuszcza, jest zimno i będzie jeszcze zimno przez co najmniej dwa tygodnie gdy w kalendarzach zagości wiosna. Ta już zawitała do gdańskiego klubu B90 i nie poskąpiła gorących promieni, które ogrzały niejednego wielbiciela ekstremalnych brzmień, a tych w niedzielny wieczór bynajmniej nie brakowało. Amerykę reprezentował jeden z obecnie najlepiej rokujących deathcore'owych zespołów Fit For An Autopsy oraz nieznany mi wcześniej blackened thrash/death metalowy Goatwhore. Z Niemiec przyjechała Obscura grająca techniczny death metal, a prosto z Brazylii przyjechała promująca swoją najnowszą wydaną w zeszłym roku "Machine Messiah" legendarna grupa Sepultura, bez której nie byłoby stylów jakie pojawiły się tego wieczora. Jaka atmosfera panowała zatem w kultowym już klubie w gdańskiej Stoczni?

środa, 13 grudnia 2017

Cavalera Conspiracy - Psychosis (2017)


Są takie płyty, które z natury po prostu muszą być złe. Do takich z całą pewnością należy czwarty album studyjny Cavalera Conspiracy, w którym bracia Max i Igor udowadniają, że są całkowicie wyprani z pomysłów i jedynie co im zostało to rzucanie zapewnień o "najlepszym albumie od lat", o "powrocie do korzeni Sepultury" i o tym, że "tylko Sepultura z nimi była Sepulturą". Nic z tych rzeczy, bo "Psychosis" ma niewiele do zaoferowania i jest znacznie mniej zapamiętywalna niż to, co w tym roku wydała Sepultura na początku tego roku...

niedziela, 22 stycznia 2017

Sepultura - Machine Messiah (2017)


Przeciwników obecnej Sepultury jest co najmniej tylu co jej zwolenników. Pośród tych pierwszych przoduje Max Cavalera (i cała jego rodzina), która uważa, że ich były już zespół nie jest Sepulturą i od lat tworzy gnioty. Nie będziemy roztrząsać jak jest, bo ja należę do tej grupy, która obecną Seplulturę lubi tak samo jak tę z czasów Cavalerów, a także że (choć z przebłyskami) to Cavalerowie odgrzewają te same kotlety z coraz gorszym skutkiem. Nie uważam też jednak, że to samo można by powiedzieć o słynnym brazylijskim zespole, który właśnie wydał swoją czternastą płytę studyjną, ósmą z wokalistą Derrickiem Greenem i drugą ze znakomitym młodym dwudziestopięcioletnim obecnie perkusistą Eloyem Casagrande. Jak brzmi nowa Sepultura?

piątek, 6 listopada 2015

WW XXV: Ektomorf - Aggressor (2015)


Wegry nie tylko Dalriadą i Thy Catafalque stoją. Zresztą pewnie wiecie o tym, śledząc nie tylko to, o czym piszemy w Weekendzie Węgierskim, ale także szukając na własną rękę. Z całą pewnością większości z Was nie jest też obca grupa Ektomorf, która właśnie wypuściła swój dwunasty album studyjny (licząc z dwoma pełnometrażowymi demówkami i trzynasty jeśli liczyć krążek z nagraniami akustycznymi). To właśnie im poświęcimy dwudziestą piątą wyprawę na Węgry i przysłuchamy się kolejnej propozycji groove metalowców łączących w swojej muzyce wiele różnych wpływów, w tym tradycyjny romski folk...

niedziela, 29 marca 2015

Cavalerów trzech: Pandemonium & Up In Hell


Po bardzo dobrym debiucie Cavalera Conspiracy "Inflikted' przyszła masakrycznie zła płyta "Blunt Force Trauma", która do dziś jawi mi się od czasu do czasu w największych sennych koszmarach. Podobnie było z Incite, zespołem pasierba Maxa Cavalery, który po obiecującym debiucie "The Slaughter" nagrał nieco słabszy, ale i tak mogący się podobać "All Out War". W 2014 roku wszyscy trzej wydali swoje trzecie płyty pod owymi szyldami. Jak wypada "Pandemonium" i "Up In Hell"? Czy może być jeszcze gorzej?

wtorek, 24 marca 2015

Melechesh - Enki (2015)



Napisał: Dominik "Stanley" Stankiewicz

Lubicie Nile, Behemoth, Septicflesh i Rotting Christ? A może starą, „rootsową” Sepulturę? Jeśli tak, a nigdy nie zetknęliście się z izraelskim Melecheshem to wypadałoby nadrobić, bo może przy okazji słuchania odkryjecie swoją nową miłość? 

piątek, 25 października 2013

WNS XXXVI: Soulfly vs. Sepultura Anno Domini 2013


W obu obecnie mamy zaledwie dwudziestoletnich perkusistów. Oba regularnie wydają płyty, za oba odpowiedzialny jest Cavalera, jednakże w Sepulturze (jak wiadomo) już od dawna go nie ma. W tym roku pojawiły się zaś kolejne płyty tych niepodważalnie, zasłużonych zespołów. Trzynasta w dorobku Sepultury ma bardzo długi tytuł, a dziewiąty Soulfly jest niemal identyczny z poprzednimi. Która z płyt wypada lepiej?

wtorek, 19 czerwca 2012

WNS VIII: Gorący Thrash Metal


Kapela z lat 80? Nie, to zespół Injury - reprezentanci revivalu thrash metalu z Włoch.
Włochy i Brazylia. Kraje gorące, również pod względem muzycznym. Przy okazji (zbliżającego się) koncertu włoskiej grupy Amethyst zrobiłem sobie mały rekonesans na poletku revivalu thrash metalu i trafiłem na trzy równie interesujące i równie świeże zespoły reprezentujące różne podejście do tradycyjnego thrash metalu – jeden z Brazylii i dwa z Włoch.  Tym razem w niewielu słowach o: Deathraiser, Game Over i Injury.

wtorek, 13 marca 2012

Soulfly - Enslaved (2012)


Cavalerze chyba czegoś brakuje. Kasy? Pomysłów? A może piątej klepki? Wydaje mi się, że wszystkiego po trochu. W 2010 dopiero co wydał siódmą płytę Soulfly pod tytułem "Omen" – całkiem niezłą, ale pozostawiającą wiele do życzenia, w 2011 pojawiła się druga odsłona Cavalera Conspiracy "Blunt, Force, Trauma", która była masakrycznie wręcz zła, mamy rok 2012 przyszła kolej na... ósmego Soulflya. Czego się spodziewać? Niestety, kolejnej złej płyty…

piątek, 24 lutego 2012

Clockwork – Dawn for a New Breed EP (2011)


Będąc nadal w podróży, lecimy do Hiszpanii. Lot do Francji w ostatniej chwili mi odwołali (piszę to naturalnie pół żartem pół serio), więc korzystając z okazji warto przyjrzeć się kapeli, który jakiś czas temu posiekała mnie na drobno. Zmienimy też na chwilę klimat grania, do shogeaze’u wrócimy na pewno później i coś mi się widzi, że nawet więcej razy, niż na początku planowałem. Skoro zmieniamy klimat, jeszcze trzeba zadać pytanie pomocnicze, na które postaram się odpowiedzieć: co wyjdzie z połączenia Sepultury i Soulfly’a z Flotsam And Jetsam?

środa, 8 czerwca 2011

Sepultura – Kairos (2011)


Nowy, dwunasty już album Sepultury to, jak twierdzi gitarzysta grupy Andreas Kisser, podsumowanie dwudziesto sześcio letniej historii oraz przemian wewnętrznych i zewnętrznych zachodzących w zespole. Nie jest to jednak żadne „best of”, ani nagrane na nowo stare utwory, lecz świeży i bardzo energetyczny nowy materiał będący w pewnym sensie kontynuacją dwóch poprzednich albumów „Dante XXI” i „A-Lex”. W pewnym sensie, bo to również concept album, ale napisany od początku do końca przez grupę, a nie zbudowany wokół historii wysnutej z literatury, jak miało to miejsce w przypadku właśnie wcześniejszych płyt. Podobnie jak w przypadku poprzednich albumów, założeniem jest odwieczna podróż człowieka w nieznane.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Back to the 80's


Back to the 80’s – zjawisko neothrash

W latach 80 powstał jeden z najważniejszych gatunków muzyki heavy metalowej, z którego w tym samym czasie rozwinął się speed, power, a nawet death i black metal.
To wówczas powstały takie legendarne zespoły jak Iron Maiden, Metallica, Slayer, Megadeth, Helloween czy Blind Guardian, jak również pomijane i nieco zapomniane Overkill czy Testament.
            W latach 90 trash metal ustąpił pola muzyce pop, a legendy próbując utrzymać się na rynku zaczęły wędrówki stylistyczne z ciekawymi lub nawet marnymi skutkami.
I tak Metallica zaczęła mieszać metal z bluesem i jazzem („Load” i Reload”) i muzyką poważną („S&M”), Megadeth zaczął grać dziwną mieszankę metalu z popem i elektroniką (apogeum tej skrajności osiągnął Mustaine na płycie „Risk”), Iron Maiden przeżywało kryzys związany z odejściem z zespołu Dickinsona i nieudaną próbą zastąpienia go Blazye’m (słabiutkie „The X Factor” i „Virtual XI”) Wówczas to Holendrzy wpadli na pomysł death metalu z odchyłami do tradycyjnego trashu[i], a Sepultura i Soulfly zaczęła eksperymentować ze stylistyką i powstał gatunek zwany groove metalem. Postanowiono też połączyć punk rocka z heavy metalem i powstał kolejny gatunek zwany metalcore, a zaraz za nim powstała cała masa innych core’ów.
            Zaś około roku 2000 w Stanach Zjednoczonych powstaje ruch zwany New Wave of American Heavy Metal, którego ojcami, można z całą pewnością określić wyśmienite grupyęnością określić wyśmienitącany przez samego Bruce' poniżej).
ycyjnego trashueavy Metal, którego ojcami można z całą pewnoś Lamb of God oraz DevilDriver. Z kolei od kilku lat można zaobserwować masowy powrót do stylistyki lat 80. Zarówno legendy takie jak Metallica (słabe „Death Magnetic”), Megadeth (rewelacyjna „Endgame”) czy Overkill, który wydał fantastyczną płytę „Ironbound” na początku zeszłego roku, jak i nowe młode zespoły zaczynają wracać do tradycyjnego heavy metalowego łojenia. Niektóre nowe zespoły od samego początku swojego istnienia stawiają na trash, a jeszcze inne ewoluują stylistycznie w tym kierunku. Do drugiej kategori można zaliczyć wspomniane Lamb of God, fantastyczne i z płyty na płyty coraz lepsze Bullet For My Valentine, czy Full Blown Chaos. Do pierwszej z kolei należy świetny Lazarus A.D, poboczny projekt Derricka Greena (wokalisty Sepultury) Musica Diablo, Incite Ritchiego Cavalery czy polecany przez samego Bruce’a Dickinsona Warpath.
            Oto opowieść o tym jak Metallica wpada do własnoręcznie wykopanej trumny, o tym jak nowe, bardzo interesujące zespoły wbijają w nią gwoździe i o tym jak naradzają się nowe legendy. Postaram się przybliżyć trzy bardzo obiecujące zespoły, które grają tradycyjnie pojęty trash metal i zwiastują nową erę tego gatunku – metalcore’owy Full Blown Chaos, soczysty Lazarus A.D i bardzo surowy Warpath.

            1.Full Blown Chaos

            Grupa powstała w Floral Park w Queens w Nowym Jorku. W 2001 roku własnym sumptem wydali epkę, a trzy lata później z nowym wokalistą drugą epkę „Prophet of Hostility”, której producentem był znany z Hatebreed Jamey Jasta i jego wytwórnia Stillborn Records.
19 października 2004 wydają debiutancki album „Wake the Demons”, który został przez krytyków określony jako „piosenki wewnętrznej pierwotnej siły, oparte na mocnych szarpanych riffach i dynamicznej sekcji rytmicznej”. Na kolejnej płycie „Within The Grasp Of Titans” z 2006 roku ta pierwotna wewnętrzna siła była kontynuowana. W tym samym roku pojawiają się na kliku koncertach w trakcie Ozzfest. 21 sierpnia 2007 roku wydają płytę „Heavy Lies the Crown”, a w tym roku wydali miażdżącą kolejną płytę, zatytułowaną po prostu „Full Blown Chaos”.
            Z jednej strony jest to typowy metalcore, oparty na rwanych riffach, łomoczącej perkusji, charcząco-growlowanych wykrzykiwanych wokalach i szybkich melodyjnych, z reguły dość krótkich utworach. Z drugiej jest to granie tak mocno przefiltrowane przez trash metal, co słychać zwłaszcza na najnowszej płycie, że nie sposób odmówić grupie obecności wśród tradycyjnego heavy metalu. Zdecydowana większość utworów ma tak ogromną ilość zmian temp, rytmów i riffów, że spokojnie można by z nich wykroić masę niesamowitych kawałków. Sami muzycy podkreślają, że ich „zadaniem jest utrzymać konwencję muzyki z ich podwórka z innymi kierunkami, które ich kręcą, zwłaszcza tych z pogranicza metalu i hardcore’u.”

            2. Warpath

            Ten brytyjski kwartet powstał w 2003 roku w Walii z inicjatywy gitarzysty i wokalisty Richarda Gossa oraz jego przyjaciół basisty Garetha Allena, gitarzysty Pete’a Hawthorne’a i perkusisty Jamesa Davenporta. W 2010 roku Hawthorne podjął decyzję o opuszczeniu grupy znajdującej się w trakcie trasy koncertowej, a jako powód odejścia podano „problemy osobiste”. Nowym gitarzystą grupy został Leigh Chambers. W 2008 roku wydali debiutancką, bardzo dobrą płytę „Damnation”.
            Tematyka utworów oscyluje wokół okrucieństwa, śmierci i nowego światowego porządku. Płytę polecał w swojej audycji na BBC RadioOne Bruce Dickinson, wieloletni lider i wokalista Iron Maiden, określając muzykę zespołu jako „rasowy trash metal z korzeniami w latach 80.” I nie są to słowa ani trochę przesadzone. Chłopaki naprawdę mocno siedzą w stylistyce tamtych lat, ale nie kopiują żadnych legend, wypracowali własny styl, który zawiera się naturalnie w szybkich tempach, ostrych riffach, melodyjnych solówkach i długich introdukcjach. Wszystko jest nagrane bardzo surowo i brudno, garażowo i trzeszcząco, co nadaje płycie specyficzny klimat. Wiele do życzenia pozostawiają wokale, ponieważ barwa i stylistyka jest dość nieciekawa, należy, więc puścić je mimo uszu i wsłuchać się w warstwę muzyczną, która jest naprawdę interesująca. Jest to zespół zasługujący na uwagę nie tylko dlatego, że jest polecany przez Dickinsona, ale również dlatego, że ma szanse na wybicie się do szerszego grona słuchaczy. Jedyne co będą musieli zmienić na kolejnych płytach, to dopracować wokale lub po prostu zmienić wokalistę, ale tak naprawdę to jest kwestia gustu, komuś taki śpiew może się podobać, jak dla mnie jest męczący.

             3. Lazarus A.D

            Powstał w 2005 roku w Kenosha w Wisconsin jako Lazarus. Przyrostek A.D został dodany aby uniknąć roszczeń prawnych. W 2006 roku występował jako support Anthraxu , a w 2007 roku zrealizowali swój debiutancki album „The Onslaught”. Wydany własnym sumptem materiał rozsyłali do różnych wytwórni, te jednak odrzucały go i odprawiali zespół z przysłowiowym kwitkiem. Jednakże pochlebna krytyka środowiska i krytyków zwróciła uwagę Metal Blade Records, która wyciągnęła zespół z podziemia i podpisała z nimi kontrakt. W 2009 roku zrealizowali ponownie materiał z debiutanckiej płyty, a zespół wystąpił w kwietniu z Amon Amarth i Goatwhore, a w maju i czerwcu wyruszył w trasę z Testamentem. Na początku lutego tego roku zaś został wydany drugi album grupy „Black River Flows”. Płytę promuje singiel „The Ultimate Sacrifice”. Grupa już zapowiada, że trzeci album będzie zawierał materiał zbliżony do stylistyki groove metalowej.
            Obie dotychczasowe płyty zespołu są naprawdę mocnym i bardzo świeżym odczytaniem stylistyki lat 80. Mamy tu rozbudowane pod względem struktury riffy, soczyste solówki i bardzo dobre teksty ze świetnym wokalem.
            Jeff Paulick, gitarzysta i wokalista zespołu powiedział o drugiej płycie tak: „W ciągu ostatniego roku musieliśmy zmierzyć się z osobistymi tragediami, które zawarliśmy w tekstach utworów. Poprawiliśmy też wokale, które są bardziej przemyślane, urozmaicone i dopracowane.”  Grupa nie kopiuje żadnego zespołu z tamtych lat, wykorzystując osiągnięcia współczesnej techniki grają w oryginalny sposób tradycyjny heavy metal, podany w sposób bardzo świeży i mięsisty. Lazarus A.D zasługuje na uwagę, ponieważ jest to naprawdę kawał dobrej muzyki, która na długo zostaje w pamięci. Zespół ten ma szansę stać się najważniejszym zespołem nowoczesnego heavy metalu, a zwłaszcza naradzającego się na naszych oczach i w naszych uszach neotrashu.

            Metallica się wypaliła już dobre kilka lat temu (wcale nie na „Kill’em all”, ale raczej po „Czarnym albumie”) i teraz nadszedł czas, aby dać szansę nowym młodszym zespołom, a zwłaszcza Lazarusowi A.D. Lider tej grupy powiedział też słowa, które posłużą za idealne podsumowanie artykułu, ale także stanowią zapowiedź, nie tylko narodzin nowego gatunku heavy metalu, ale także nowego rewelacyjnego zespołu, mającego szansę strącić z tronu zjadających swój ogon Bogów: „Jesteśmy siłą, z którą trzeba się liczyć, która nie podąża za jakimś trendem. Myślimy długofalowo...”


[i] O tym w artykule „Niderlandzki Death Metal”.