Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fu Manchu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fu Manchu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018 według naczelnego CZĘŚĆ II Najlepsze i najgorsze płyty Świat

 
Jak każdy rok, tak i ten nieuchronnie zbliża się do końca. Z początku toczy się on powoli, nieśmiało, jakby leniwie, później przyspiesza, by na chwilę, tylko pozornie zwolnić latem, a wraz nadchodzeniem jesieni i następnie zimy maksymalnie zacząć pędzić do ostatniego dnia. Jak co roku, trzeba więc podsumować to, co działo się w muzyce i to, co działo się na blogu. Podobnie jak w zeszłym roku podsumowanie podzielimy na cztery sekcje: najlepsze płyty, najgorsze płyty, ważne wspomnienia i nadzieje na przyszły rok. W tym roku wyjątkowo swoje podsumowanie rozbijam na trzy osobne części - w drugiej zapraszam na zestawienie najlepszych i najgorszych płyt ze świata.

środa, 28 lutego 2018

Fu Manchu - Clone of the Universe (2018)


Przyznam się bez bicia: nie znam twórczości Fu Manchu. Nigdy nie było mi z nimi po drodze, być może wiele mnie ominęło, a pojedyncze numery które mogły mi przemknąć pozostaną pojedynczymi numerami, których nie potrafiłbym nazwać, wskazać i umiejscowić w czasie, przestrzeni i jakimkolwiek albumie amerykańskiej grupy. Coś mi jednak mówiło żeby posłuchać nowej płyty, już dwunastej w dyskografii jednych z najważniejszych i jednych z najdłużej istniejących reprezentantów stonerowego grania. Coś mi mówiło i cóż... się nie pomyliło!