wtorek, 14 listopada 2023

Muzyczna Biblioteka: Stanisław Trzciński - Zarażeni dźwiękiem. Rynek muzyczny w czasie sztucznej inteligencji


 

Ogrom pracy włożonej w tę książkę należy naprawdę docenić i podkreślić, ale będzie to głównie lektura dla pasjonatów...

 

Autor już we wstępie między innymi zaznacza, że nie jest to encyklopedia i bardzo dobrze. Opasłe tomiszcze, choć wydane przez Wydawnictwo Naukowe PWN, które większości zapewne kojarzy się głównie z encyklopediami, które każdy z nas miał lub nadal posiada w domach, słownikami i innymi tego typu opracowaniami, rzeczywiście nie jest encyklopedią. Stanisław Trzciński zauważa też, że książka nie miała mieć charakteru naukowego, ale w tym wypadku już ciężko się z tym stwierdzeniem zgodzić, bo pozycja ta jest bardzo naukowa, oparta na badaniach autora i jest pisana dość hermetycznym, branżowym i opisowym stylem. Trudno też nie mówić o pozycji o charakterze naukowym przy jej objętości i zawartości - liczne tabele, wykresy, wyniki procentowe, wypowiedzi związane z przeprowadzanymi wywiadami środowiskowymi oraz zawartymi na końcu wszystkimi ankietami i materiałami potrzebnymi do przeprowadzenia badań oraz opracowań. Objętość tę znacząco rozszerzają też liczne - moim zdaniem niepotrzebne - powtórzenia tez i założeń poszczególnych rozdziałów czy bardzo podobnych wniosków badań składających się na kolejne strony książki, począwszy już od wstępu i następnie w każdym rozdziale, licznych podsumowaniach i dodatkach.

Nie ulega wątpliwości, że Stanisław Trzciński do tematyki swojej książki czy też raczej opracowania naukowego, bo tak należałoby chyba nazwać to wydawnictwo, podszedł nie tylko obszernie, ale i bardzo poważnie. Na kartach tego opasłego tomiszcza skupia się na tym, jak słuchamy muzyki, na czym słuchamy muzyki, jak zmienił się rynek muzyczny, przede wszystkim cyfrowy na przestrzeni ostatnich lat w dobie platform streamingowych, rozwoju sztucznej technologii oraz co nieuniknione w żadnym z najnowszych opracowań naukowych czy aktualnych książkach związanych (w tym wypadku) z muzyką w kontekście pandemii koronawirusa. Autor skupia się na kwestiach nie tylko technologicznych, ale także ekonomicznych, socjologicznych czy społecznych, jak również futurologicznych. Obszernie nakreśla sytuację rozwoju sztucznej inteligencji w kontekście muzyki i sposobów jej słuchania, stawia ważne pytania i odpowiada na nie statystykami oraz licznymi analizami wynikającymi bezpośrednio z przeprowadzonych na przestrzeni kilku lat badań, ankiet i wywiadów środowiskowych. 

Wolumin nie ma, jak już napisałem, charakteru encyklopedycznego, ale nie jest też lekturą prostą, łatwą czy przyjemną, choć z całą pewnością należącą do ciekawych. Niestety, jego objętość i styl pisania, często będący po prostu suchym, analitycznym wywodem, potencjalnego czytelnika może odrzucić. Temat, choć niewątpliwie bardzo ciekawy, intrygujący i istotny dla zrozumienia przemian na rynku muzycznym nie będzie interesujący dla wszystkich, a tym bardziej zwykłych słuchaczy muzyki. Obawiam się, że nie sięgnie po nią spora grupa osób, które wzięły udział w przeprowadzanych ankietach, bo szukanie swojej wypowiedzi jest chyba trochę bezsensowne, a hermetyczność stylu sprawi, że się zwyczajnie odbiją. Sam przeczytałem tę książkę z zaciekawieniem, choć nie ukrywam, że wielokrotnie kartkowałem, aby uniknąć powtórzeń czy mniej interesujących fragmentów. Zdecydowanie nie pomocny jest też format książki - zarówno objętość, jak i ciężar pozycji również zwykłego czytelnika odrzuci. Bardzo mnie denerwowały początki podrozdziałów w połowie strony czy nawet niemal na końcu poprzedniego, co nawet jestem w stanie zrozumieć chęcią zminimalizowania i tak obszernej ilości stron, ale nie wygląda to estetycznie, ani przejrzyście i mnie osobiście wybijało z rytmu i dość mocno raziło. Liczne powtórzenia lub bardzo podobne wnioski również nie są szczególnie zachęcające i często zastanawiałem się czy nie dałoby się ich poddać skróceniu, większej kondensacji albo przy znacznej ograniczeniu objętości tomiszcza podać odnośniki do rozbudowanych analiz i większości wykresów na osobnej stronie internetowej na którą weszli by Ci bardziej zainteresowani nimi czytelnicy.

W kilku miejscach, Trzciński zaznacza też, że już w chwili wydania - biorąc pod uwagę tempo przemian i rozwoju sztucznej inteligencji -  jego książka będzie zdezaktualizowana, a także, że uzupełniał ją do ostatniej możliwej chwili. Przypuszczam jednak, że obecnie niezależnie od podjętej dziedziny i tematyki każde badania, analizy i opracowania będą miały ograniczony czas aktualności i zawsze tak było, a jednocześnie encyklopedie i woluminy takie jak "Zarażeni dźwiękiem" będą przede wszystkim zapisem wiedzy i analiz na moment wydania i aktualny okres z różnym stopniem odchylenia aktualności, ważności czy istotności. Co istotne, cierpi na tym także spójność książki, gdyż ostatnie "dopisane" fragmenty albo się ze sobą nie kleją, albo nie mają swojego przedłużenia w adekwatnej analizie tychże. Ponadto, odnoszę wrażenie, że Trzciński nie za bardzo umiał się zdecydować w jakim kierunku ma podążać jego książka - obok ciekawych opisów zmian pojawiają się wręcz publicystyczne wtręty, osobiste "rodzinne" wycieczki, a wreszcie - często w ramach tych samych rozdziałów, struktur czy tematów - suche i długie analizy wykresów, tablic i wypowiedzi respondentów obracane we wszystkie możliwe strony. 

"Zarażeni dźwiękiem. Rynek muzyczny w czasie sztucznej inteligencji" to cegła pod każdym względem. Jest cegłą zarówno pod względem zawartości, ciężaru i wielkości, ale także pod ogromem pracy włożonej w zebranie, opisanie i analizę badań, stanu wiedzy, spostrzeżeń i innych opracowań podejmujących temat przemian na rynku muzycznym, rozwoju sztucznej inteligencji i preferencji audialnych (zarówno gatunkowych jak i sposobów słuchania muzyki, uczestnictwa, zaangażowania lub istoty muzyki w życiu) słuchaczy i respondentów autora. Jest to pozycja intrygująca, bardzo ciekawa, choć często dość frustrująca, a także - obawiam się, że - dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Nie będzie ona przystępna dla zwykłego, prostego czytelnika, który będzie interesował się takim lub podobnym tematem, ani nawet zwabionym mocnym tytułem czy świetną opartą o plakat operowy okładką. Nie będzie ona również, moim zdaniem, przystępna dla innych badaczy, którzy w oparciu o tę pozycję, będą robić swoje badania i de facto - kolejny raz będą musieli powielać ogrom roboty wykonanej przez Trzcińskiego, aby móc odnieść je do swoich badań lub zaktualizować wywody oraz wnioski autora. Wreszcie, to książka dla pasjonatów - i to nawet nie słuchaczy muzyki, ile właśnie najbardziej śledzących nowinki, rynek muzyczny od strony produkcji, rozwoju sztucznej inteligencji i interesujących się środowiskami oraz sposobami słuchania muzyki. Mimo to, jest to także wydawnictwo, po które warto sięgnąć, choćby nawet, żeby pobieżnie je sobie przeanalizować i przejrzeć. Zdecydowanie też, jest to pozycja godna polecenia i którą powinno się również - a być może przede wszystkim - podziwiać pod względem ogromu wykonanej pracy, choć niestety, ze względu na swoją hermetyczność, nie będzie ona dla wszystkich.

 

Szczegóły wydania:

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN

Liczba stron: 944

Oprawa: twarda (z obwolutą)

Data wydania: 16.09.2023

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz