Niestety nie miałem okazji słyszeć tej grupy na żywo, ale kibicuję jej od samego początku. Trójmiejski kwintet właśnie zrealizował zapowiedź pełnowymiarowego debiutu "We Will Sea", którego premiera odbędzie się 31 sierpnia. Singiel "Downtown" został zrealizowany, naturalnie, przez Nasiono Records...
Najpierw słów kilka o samej grupie: Grupa The Shipyard powstała z inicjatywy Piotra Pawłowskiego, basisty,
kompozytora i autora tekstów znanego z legendarnego zimnofalowego Made
In Poland, który jesienią 2010 roku w związku z prowadzonym przez siebie
projektem w branży stoczniowej postanowił zamieszkać w Trójmieście. Jedynym muzykiem, którego tutaj znał, był perkusista Filip Gałązka, doskonale znany z zespołów Tymon & The Transistors,
Brygada Kryzys czy Izrael. Po wspólnym występie na jednej z sopockich
paprykowych żywych śród zgodnie stwierdzili, iż warto kontynuować
przepływ nadmorskiej dźwiękowej energii. Wkrótce dołączyła do nich Nela
Gzowska (Kobiety), którą Piotr zobaczył na scenie w innym projekcie
Filipa – Sound of Pixies. Gdy powstały pierwsze szkice muzycy
zaproponowali współpracę wokaliście Rafałowi Jurewiczowi (również Sound
Of Pixies). We wrześniu 2011 do składu dołączył Michał Miegoń (Kiev
Office, Karol Schwarz All Stars). Tym samym można mówić o nowej
trójmiejskiej supergrupie, której muzycy poruszają się w przestrzeni
pomiędzy zimną falą, shoegaze, po cięższe odmiany rocka alternatywnego.
The Shipyard to ściana potężnego brzmienia malowana zarówno z dozą
melancholii i marzycielstwa My Bloody Valentine czy Slowdive ale i
dekonstruowana ze wściekłością Killing Joke. Oto co można przeczytać o nich na oficjalnym facebooku zespołu.
Na tym singlu nie ma wypełniaczy. Jest tylko jeden kawałek, wspomniany "Dowtown". Nie ma co ukrywać, że jest to utwór bardzo klimatyczny i sympatyczny, utrzymany w zimno falowym, chłodnym tonie, unoszący się w przestrzeni, ale zawierający nutkę alternatywnego szaleństwa. Z tego co słyszę w tym numerze shoegaze'owe wędrówki zacierają się jedynie do onirycznego tła.
Moim zdaniem kawałek prezentuje się wyśmienicie (miejscami może nawet pachnieć starym U2), można słuchać go bez końca i nie ma się go dosyć. Na pełną płytę trzeba poczekać, ale singiel pokazuje, że jest na co czekać. Płyta tej grupy to pewnik w tegorocznych podsumowaniach, bowiem w tej Stoczni wodowane są muzyczne torpedy na miarę 21 wieku - i sądzę, że nie będą to słowa przesadzone.
Ocena: 5/5 !
Świetne! Świetne! Świetne! :)
OdpowiedzUsuń