piątek, 26 czerwca 2015

Percival - Wild Hunt (2015)


Stało się. Percival Schuttenbach wydał swoją pierwszą, oficjalną składankę będącą jednocześnie soundtrackiem do gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon". A przynajmniej jest w nim w pewnym stopniu. Na płycie znalazły się utwory Percivala Schuttenbach właśnie i jego akustycznego, historycznego odłamu Percival, które posłużyły za podstawę muzyki, którą zrealizowali na potrzeby gry. Jest to też składanka prezent dla fanów grupy, mająca także na celu pokazać różne oblicza na jednym krążku i stanowić punkt odniesienia do porównań poszczególnych, zwłaszcza soundtrackowych, wersji utworów. Sprawdźmy zatem, czy Percivalową składankę "da się przeżyć"...

Składanki mają to do siebie, że są niespójne. Dotyczy to zarówno zawartego na nich materiału, zróżnicowanego, często skrajnie odmiennego pod względem brzmienia oraz bardzo subiektywnego wyboru utworów. Szczególnie gdy mówimy o wydawnictwach typu "the best of" czy składankach z różnego rodzaju odrzutami, demówkami i wersjami alternatywnymi poszczególnych numerów. W przypadku pierwszego w historii albumu tego typu lubińska grupa Percival postanowiła zebrać utwory zarówno swojej akustycznej wersji, jak i metalowej. Jak piszą, w notce zawartej na kopercie digipacku, utwory zostały zremasterowane specjalnie na potrzeby krążka, co na szczęście słychać. Nie ma różnic, nie ma zbędnych szumów, nawet gdy płynnie przechodzimy do utworów metalowych czy niepublikowanych numerów, które można usłyszeć tylko na tej właśnie składance. Złożyły się na nie, jak już napisałem wyżej, utwory które posłużyły do tworzenia muzyki do gry "Wiedźmin 3' Dziki Gon".

Mamy tutaj dwanaście utworów o łącznym czasie nieco ponad pięćdziesieciu minut na które złożyły się dwie wersje "Sargona", dwie wersje "Lazare", dwie wersje "Oj Dido", "Staroża", Saga", "Naranca", "Eiforr", "Słyszę" oraz "Tridam" (różniący się od tego, który znalazł się na "Mniejszym Źle"). Rzeczywiście słuchając poszczególnych wersji tych numerów słychać zmiany jakim ulegały, jak zmieniał się zespół i podejście do wykonywanej muzyki. Zanim jednak płyta znajdzie się w odtwarzaczu nasz wzrok pada na znakomitą okładkę zawierającą nie tylko nawiązania do wcześniejszych płyt Percivala i Percivala Schuttenbach, ale także do samego "Wiedźmina". Głowa wilka, w właściwie głowy trzech wilków, to przecież wyraźne nawiązanie do medalionu, który Geralt z Rivii nosi na piesiach. Do tego mnóstwo skandynawskich i słowiańskich wzorów, a wszystko zrobione tak, że mimo wielości szczegółów nie ma się poczucia przytłoczenia. Tak naprawdę ta grafika jest bardzo minimalistyczna mimo składania się z wielu nakładających się fragmentów. W dodatku, wprawne oko wyłapie takie szczegóły jak minimalne różnice w wyglądzie wilczych głów czy wzorów w środkowej części grafiki. Niesamowite.

Czas przysłuchać się zawartości składanki. Nie będę jednak omawiał każdego z numerów, bo brzmią one tak jakby były jedną całością, a nie zbiorem numerów z różnych płyt. To, co je wyróżnia to klimat i wylewająca się z nich słowiańskość, naturalność i pierwotność, czy też raczej ludowość. na której tak zależało twórcom gry i kompozytorom Przybyłowiczowi i Stroińskiemu. Interesująca jest za to niepublikowana wersja "Tridama", która na składance jest bardziej surowa niż na "Mniejszym Źle" i w moim odczuciu słyszalne jest też tutaj "work in progress". Jak ten utwór ulegnie zmianie i mocniejszemu brzmieniu, przy pełnym instrumentarium. Jednakże nawet w takiej wersji demo jest to utwór intrygujący i tylko troszkę mniej dopracowany.

Nie ma sensu też pisać o dwóch utworach Percivala Schuttenbach, bo te również prezentują się bardzo dobrze. Ciężka, metalowa wersja "Lazare" i "Oj Dido" są przecież równie udane co jej akustyczne, "historyczne" odpowiedniki. Dobre uzupełnienie bardzo klimatycznych kompozycji Percivala. Ostatni, "Sargon" w wersji demo jest podobnie jak zawarty tutaj "Tridam" zaledwie szkicem, ale również intrygującym. Ta wersja sprawia wręcz wrażenie remiksu, które ostatnio są dość modne - gitary połączone z elektroniką zamiast smyków Bogdanovej brzmią może nieco amatorsko czy miejscami wręcz plastikowo, ale i tak nieźle, bo na szczęście nie ma tu silenia się na zbędne efekty. Nie należy też zapominać, ze przecie zto wersja demo, a więc szkic! Ciekawie pokazuje też rozwój Percivala, także Schuttenbach, w późniejszych latach (to znaczy od roku 2001). Gdyby podobnych wersji było więcej, to dopiero byłaby gratka dla fanów lubińskiej grupy.

Najbardziej podobać się będzie wszystkim pierwsza połowa płyty, czyli jej znaczna część, złożona z akustycznych Percivalowych utworów, jednak co już zostało zauważone, cała składanka jest bardzo spójna i przyjemnie się jej słucha. Rąbek tajemnicy z procesu tworzenia muzyki do gry zostaje tutaj uchylony, a jako całość jest to faktycznie miła pamiątka tak dla fanów, jak i dla Percivala. Ta płyta to podsumowanie etapu wiedźmińskiego, ale także bardzo udaną podróżą przez kilkanaście lat działalności obu odsłon zespołu. To dobry album, zwłaszcza jak na składankę, który z całą pewnością spodoba się wielbicielom gry i oczywiście zespołu i będzie puszczany nie tylko jako przerywnik pomiędzy studyjnymi zarówno Percivala jak i Schuttenbacha. Szkoda tylko, że ten materiał wciąż będzie tylko składanką... Ocena: Bez oceny


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza