poniedziałek, 27 stycznia 2014

Chainsaw - War of Words (2013)




Polska znakomitym metalem stoi, szkoda tylko, że tak mało kojarzonym. Chainsaw należy do tej właśnie grupy zespołów, które tworzą kawał kapitalnej muzy, a zupełnie o nich się nie mówi, nie promuje. W chwili gdy piszę te słowa, jest już dzień po ich koncercie w gdańskim Bunkrze, gdzie razem z trójmiejskim Hold Back the Day podobno złoili wszystkim dupska. Ja niestety nie mogłem tak być, a jak przedstawia się ich najnowszy, szósty krążek?

„War of Words” to także pierwszy album Bydgoszczan po reaktywacji grupy w 2012 roku. W składzie grupy obok trzonu działającego od niemal samego początku i wokalisty Macieja Koczorowskiego, jedynego stałego członka od 1997 roku, pojawił się na niej, basista Paweł Kociszewki, który grał już w zespole od 2008 roku przed jego rozwiązaniem i nowy gitarzysta Arek Kaczmarek. To mocny skład, który nagrał bardzo solidny i intrygujący materiał, w którym nie brakuje ciężkich riffów, melodii i ciekawych rozwiązań, także brzmieniowych. Szkoda tylko, że znając jedynie kilka ich utworów z wcześniejszych płyt ciężko mi znaleźć wspólny mianownik z poprzedniczkami, dlatego skupię się tylko na najnowszym albumie, który pojawił się w październiku 2013 roku. Przypuszczam też, że małe echo odnośnie tego wydawnictwa wynikło właśnie z wydania go pod koniec roku, a nie na początku nowego, ale dzięki temu też Chainsaw szykuje się do wiosennej trasy. 

Zespół, który istnieje na polskiej scenie już od prawie siedemnastu lat powinien być kojarzony, znany i wręcz rozchwytywany, nie wiem czemu tak się jednak nie dzieje. Nawet te, które w mojej świadomości zakorzeniły się bardziej i parały się podobną muzyką, dziś jakby miały mniejszy zasięg niż kiedy byłem w liceum. Mówię tutaj o Chain Reaction, które w 2013 roku wróciło ze znakomitym „Revolving Floor”, o Frontside, które mnie znudziło, a teraz zapowiada nowy zupełnie inny materiał, czy o nieistniejących już potęgach jakimi były Rootwater czy Black River. Chainsaw zdecydowanie plasuje się w tym szeregu – bardzo oryginalnego, ciężkiego polskiego metalu (z przewagą twórczości angielskojęzycznej), w którym nie boją się eksperymentów stylistycznych i ciężkości, nie odkrywając niczego nowego, ale robiąc to właśnie solidnie, wciągająco i często… bijąc na głowę większość zagranicznych produkcji tego typu.

Na „War of Words” znalazło się dziesięć kompozycji o łącznym czasie około czterdziestu dziewięciu minut. To, co znalazło się na szóstce od Bydgoszczan to istny gitarowo-perkusyjny czołg. Dopracowany brzmieniowo oraz w sferze instrumentalnej. Mamy tu ciężkie gitarowe riffy, świetne basowe tła, mocne bębny, klawiszowe ozdobniki i przede wszystkim kapitalne tempo, które wżera się w mózgownicę i ani na chwilę nie pozwala ochłonąć. Zaskakujące jest to, że udało im się nagrać album tak zwarty, nie nużący i pełny absolutnych killerów, które ryją banię i miażdżąc przysłowiowy system. Opisywać każdy z nich byłoby bardzo trudno, bo każdy jest dopracowany w najmniejszym szczególe. 

Chainsaw zasługuje na uwagę, a ich najnowszy album to potwierdza. Potwierdza także ich wysoką pozycję na polskiej scenie metalowej i nawet jeśli nie jest szeroko znaną grupą, to na pewno znajduje się w jej czołówce. Nie mam wątpliwości, że to jeden z najciekawszych zespołów metalowych w naszym kraju, który eksperymentuje z brzmieniami i technologią, nie boi się stąpać po różnych rejonach i swobodnie poruszać po deathowych i metalcore’owych ścieżkach. Ten zespół powinien być kojarzony i puszczany w stacjach radiowych, a jak sądzę nie jest wcale. Za wyjątkowo mocarny materiał i bardzo ciekawą okładkę zapewne wiele amerykańskich metalowców nowej fali dałoby się posiekać, z Dutkiewiczem i jego Killswitch Engage na czele. Brawo! Ocena: 10/10


Recenzja napisana dla magazynu Heavy Metal Pages. Wywiad z zespołem wkrótce!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza