środa, 28 stycznia 2026

Urodzinowy z poślizgiem/Wilk Kulturalny Styczeń 2026 Numer 23/33


 

Piętnaście lat?!


W tym roku styczeń zaczynam z poślizgiem, zresztą jak sądzę, podobnie jak w zeszłym roku. Jakoś tak wyszło, że kolejna rocznica rozpoczęcia Lupusunleashed zbiegła się z niemożliwością napisania czegokolwiek dłuższego na temat kolejnych urodzin bloga, Muzycznym Tartakiem w gdańskiej Klubokawiarni Tartaczna 2, w której pracuję, dokańczaniem kolejnego pełnego numeru Wilka Kulturalnego, czyli magazynowego rozszerzenia bloga prawie na papierze, ogólną niemocą twórczą i łapaniem oddechu. 

Zapewne zauważyliście, że w zeszłym, ani na początku tego roku nie pojawiło się żadne podsumowanie. Nie chciało mi się go pisać, nie zastanawiałem się zbytnio nad tym, które płyty naprawdę mi się podobały, a które nie. Nie było też zbyt dużo tekstów o nowych czy też już zeszłorocznych płytach, a o kilku jeszcze zamierzam napisać - bo w sumie czemu nie - a do tego wszystkiego odniosłem wrażenie, że nowych płyt do których bym szczególnie często wracał nie było dużo lub słuchałem ich mało, częściej sięgając po płyty starsze. Być może w tym roku będzie podobnie, a na pewno będzie mniej tekstów niźli bym tego oczekiwał i chciał, w każdym razie podobnie jak w ostatnim czasie.

LupusUnleashed zdecydowanie zwolniło tempo, ale taka jest po prostu kolej rzeczy. Na szczęście nigdzie się nie wybieram, nie rezygnuję, bo nawet w takiej obecnej formie, przynosi mi sporo satysfakcji. Tymczasem, 17 stycznia minęło piętnaście lat od czasu, gdy na łamach bloga pojawił się pierwszy, wówczas jeszcze bardzo niedoskonały wpis. Mógłbym przysiąc, że było to niedawno. A na pewno, że dopiero co piękną, specjalnie przygotowaną przez moją przyjaciółkę okładką Wilka Kulturalnego świętowałem dziesięciolecie działalności i prowadzenia bloga. Od tego czasu minęło pięć lat, a LupusUnleashed wkracza w szesnasty rok działalności. To naprawdę długo, więc wydaje mi się, że z pewnych względów zwolnienie tempa, częstotliwości publikowania czy nawet bycia na bieżąco, jest w pełni wytłumaczalne. Nie da się po tylu latach i z innymi aniżeli na początku, obowiązkami utrzymać tego samego tempa. Znam takich którzy próbują, choć wyraźnie też widzę, że odbija się to na jakości publikacji. Osobiście uważam, że więcej i często, nie zawsze oznacza lepiej i po prostu odbija się to w pewnym momencie na jakości. Mój blog nigdy nie szedł w ilość, choć jak wiecie, był okres kiedy publikacje pojawiały się nader często i gęsto. Zawsze stawiałem na jakość i nawet teraz, kiedy wyraźnie zwolniłem tempo, a częściej dominują publikacje ogłoszeniowe czy będące fotorelacjami zamiast regularnych artykułów, recenzji czy polemik, to w kwestii mojego podejścia do LupusUnleashed tak naprawdę nic się nie zmieniło poza samą częstotliwością i możliwościami. Póki co trzymajcie kciuki za kolejny rok.

Najnowszy pełny numer Wilka Kulturalnego miał się pojawić wcześniej, bo najpóźniej planowałem go właśnie na urodziny bloga, jednak jak zwykle zaliczyłem poślizg, który można by  rzec zbiegł się również z sytuacją pogodową. Nie udało mi się go skończyć na czas i kończyłem go jeszcze przez kolejny tydzień kończąc go zaledwie wczoraj. Styczniowy, pojawiając się pod koniec tegoż miesiąca, staje się w zasadzie już lutowym, ale nie chciało mi się już nic zmieniać. Wydaję mi się, że to również staje się w pewnym sensie małą tradycją, iż Wilk Kulturalny pojawia się pod koniec miesiąca stając się tym samym tak naprawdę numerem na kolejny, nawet jeśli na okładce de facto jest miesiąc wcześniejszy. Z dwojga złego lepiej w tę stronę, aniżeli gdyby był to numer grudniowy o którym zapomniałem i wrzucałbym go miesiąc później, prawda?

O czym przeczytacie w dwudziestym trzecim pełnym, a zarazem trzydziestym trzecim w ogóle numerze Wilka Kulturalnego? Podobnie jak w poprzednim numerze na numer (po raz drugi z nową wersją okładki) złożyło się pięć tematów i zarazem pięć stałych rubryk. W Interkontekście kontynuuję historię dziwnego okresu w działalności Deep Purple i Rainbow, podczas gdy ta pierwsza legendarna grupa już nie istniała, a w Rainbow pogrywali byli i przyszli muzycy formacji. W tej odsłonie przyglądam i przysłuchuję się okresowi płyt "Straight Betwwen the Eyes" oraz "Bent Out of Shape". W Bonderze po raz czwarty i ostatni sięgam po obrazy filmowe oparte o biografię twórcy Jamesa Bonda, Iana Fleminga sprawdzając najświeższy film "Ministerstwo Niebezpiecznych Drani" z 2024 roku. W Sylwetce kontynuuję przebieżkę po wybranych wydawnictwach Scotta Walkera, nietuzinkowego awangardowego, obdarzonego głębokim barytonem i dziś niestety kryminalnie wręcz zapomnianego artysty. W W Drodze do Ostrowa'26 całościowo przyglądam się i przysłuchuję płytom szwedzkiego Tiamat, jednej z gwiazd tegorocznej edycji patronackiego Ostrów Rock Festival, który odbędzie się w dniach 25-26 lipca w Ostrowie Wielkopolskim nad Zalewem Piaski Szczygliczka. Z kolei w Prześwietleniach tym razem skupiam się na Frankensteinie na przykładzie adaptacji powieści Mary Shelley Kennetha Branagha z 1994 roku i najnowszej, zeszłorocznej Guillermo del Toro.

Podobnie jak w ostatnim czasie najnowszy numer Wilka Kulturalnego możecie ściągnąć z mediafire w wersji pdf lub na czytniki mobilne. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć miłej lektury i żebyście zawsze StayUnleashed! 

Wasz,

Krzysztof "Lupus" Śmiglak

redaktor naczelny bloga LupusUnleashed i Wilka Kulturalnego 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz