![]() |
| Żmudne przedzieranie się przez zaległości... ale z uśmiechem na twarzy! |
Strony
- Strona główna
- Wstępniak
- O Nas
- Kontakt - dla zespołów
- WAFP! 2011 - 2014
- Heavy Metal Pages 2013 - 2015
- Rock3miasto.pl
- LMF 2016 - 2019
- Polisz Jor Inglisz
- Weekend Węgierski
- Weekend Chorwacki
- Wydział Filmowy
- LUpa czy Pod LUpą?
- Wilk z zakładką
- Muzyczna Biblioteka
- Wilk Kulturalny/Książki autorskie
- Oceny
- Patronat medialny LU
- Współpraca
środa, 31 grudnia 2014
Płyty niezdążone roku 2014 według naczelnego Część I
Etykiety:
2013,
2014,
alt metal,
Chevelle,
Circles,
djent,
Goat,
Intervals,
metal progresywny,
płyty niezdążone,
rock alternatywny,
Royal Blood,
Skyharbor,
Weird Al' Yankovic
wtorek, 30 grudnia 2014
Podsumowanie roku 2014: Klucze wyszukiwania
Tak jak w poprzednich latach zdecydowaliśmy się śledzić uważnie w jaki sposób do nas trafiacie. Czasami "klucze wyszukiwania" bywają bowiem naprawdę zadziwiające, choć w tym roku było znacznie mniej przyprawiających o zawrót głowy, szok, niedowierzanie czy nawet czysty absurd. Poniżej przedstawiamy te, które w mijającym roku 2014 zwróciły naszą uwagę. Do nich tak jak we wcześniejszych odsłonach tej części podsumowania pozwoliliśmy sobie również na komentarz.
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Gallileous - Necrocosmos (2013)
Tekst pierwotnie ukazał się na łamach WAFP.
Doom metal z organami Hammonda. Steampunkowy sterowiec na okładce. Polska płyta. Moje uszy i oczy wciąż w to nie wierzą...
niedziela, 28 grudnia 2014
WNS XLIX: Black Capricorn, Jeremy Irons & The Ratgang Malibus, John Gallow, Year of the Goat
![]() |
| Luis Ricardo Falero - Witches Going to their Sabbath (1878) |
Co łączy sabat czarownic, kozy, węże, sowy, Indian, wisielców oraz znanego aktora? Oczywiście muzyka! W czterdziestym dziewiątym WNSie czas na kolejną porcję retro metalu i szeroko pojętego doomu. W podróż wybierzemy się z Włochami z Black Capricorn, Szwedami z Jeremy Irons & the Ratgang Malibus oraz Year of the Goat i Johnem Gallow ze Stanów Zjednoczonych...
sobota, 27 grudnia 2014
Podsumowanie roku 2014 według Łukasza Babskiego
Rok 2014 był dla mnie szczególnie ważny. Życie przyniosło mi wiele
niespodzianek zarówno zawodowych jak i osobistych: zostałem wcielony do
redakcji, wywrócono moje życie do góry nogami, było dużo śmiechu, ale i lęku,
na dobre zakończyłem swoją ścieżkę edukacyjną. Zapamiętam ten rok jako bardzo
emocjonalny i bogaty w doznania muzyczne.
W marcu dostałem niesamowitą szansę połączoną z gigantycznym pokładem
zaufania. Wcielenie w skład redakcji było dla mnie bardzo ważne. Nie jestem
profesjonalistą. Powiem więcej: moje wykształcenie i umiejętności nawet nie
leżały obok tego co sobą reprezentuje reszta redakcji. Ja po prostu czerpię
radość z dzielenia się moimi emocjami i przeżyciami związanymi z muzyką, która
pełni w moim życiu ogromną rolę. Ostatnio ciężko było u mnie z czasem co
negatywnie odbiło się na liczbie tekstów przeze mnie wypuszczonych. Wszystko to
wiąże się z kończeniem przeze mnie studiów i wymagającą pracą, ale jak wiadomo:
winny się tłumaczy ;) . Mam nadzieję, że nikt nie ma o to do mnie żalu, a jeśli
nawet to jestem otwarty na słowa krytyki. Wierzę, że następny rok będzie o
wiele bardziej obfity w muzyczne doznania oraz mam nadzieję, że rozwój redakcji
nabierze odpowiedniego tępa.
Za sprawą kilku panów przypomniałem sobie szczeniackie lata wypełnione
muzyką, po którą dzisiaj raczej już nie sięgam. Odkryłem sporo ciekawych
brzmień i wziąłem udział w koncercie moich idoli z NIN. Udało mi się sięgnąć w
muzyczne zakamarki, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Razem z Naczelnym
ogarnęliśmy współpracę ze znanym Gdańskim klubem dzięki czemu jesteśmy w stanie
przekazywać Wam relację z najciekawszych koncertów w Trójmieście. LupusFest V
był klapą finansową, ale nie artystyczną. Zespoły zagrały świetnie, ale co
najważniejsze, poznaliśmy wspaniałych muzyków i ludzi.
Tak to z grubsza wygląda z mojej strony. Moje podsumowanie prawie
minionego roku przedstawiam poniżej. Numeracja nie ma większego znaczenia w
klasyfikacji, chodzi o porządek. Życzę Wam jeszcze bardziej muzycznego roku
2015!
środa, 24 grudnia 2014
Podsumowanie roku 2014 według Lady Stoner
Zaczynając pisać podsumowanie byłam w szoku i szczerze mówiąc nadal jestem. To moje pierwsze muzyczne podsumowanie roku, nie tylko jako Lady Stoner ale
również jako Mileny Barysz. Nigdy wcześniej nawet nie myślałam, żeby spróbować je zrobić, a co dopiero napisać. Ale koniec końców, rok wydawniczy był dobry, to i
podsumowanie poszło dość gładko - przynajmniej jeżeli chodzi o wybór płyt,
debiutów, epek, koncertów i innych rzeczy.
Rok 2014 był dla mnie bardzo intensywny. Zwłaszcza jeżeli
chodzi o muzyczno redaktorskie doznania. Śledząc z niekrytym podziwem blog
LupusUnleashed, dalej w dość frywolny sposób tworzyłam swoje MOCne ROCKowanie.
Któregoś dnia, postanowiłam zostać recenzentką. Taką z prawdziwego zdarzenia.
Napisałam do naczelnego, ze chcę dla nich pisać i żeby dał mi szansę. Dał. Kilka
tekstów gościnnych, aż w końcu, 1 listopada zostałam oficjalnie przyjęta do
watahy wilka. Już z wilczym imieniem - Lady Stoner. Szalenie dumna i szalenie
szczęśliwa.
Jeżeli chodzi o częstotliwość moich recenzji czy relacji…
cóż jest ona taka na jaką jestem w stanie sobie pozwolić. Odkąd piszę na
LupusUnleashed nie było jeszcze tak, żebym nie miała zaległości. Jest tyle
fantastycznych płyt, o których chciałabym Wam opowiedzieć, tyle albumów o
których nie mam pojęcia a które czekają na zapoznanie się ze mną… a czasu na to
wszystko? Jak to powiedział kiedyś Szefo: „Czasu mam jak każdy – za mało”.
Jednym z moich postanowień noworocznych (prócz rzucania palenia) jest więcej i
jeszcze więcej recenzji, do tego SYSTEMATYCZNOŚĆ i zerwanie związku z LENISTWEM.
Tyle tytułem wstępu. Przedstawiam Wam teraz
moje muzyczne podsumowanie roku 2014. Kolejność umieszczonych płyt czy utworów nie decyduje o ich klasyfikacji.
Wszystkie stoją na równej pozycji, a liczby mają na celu wyłącznie ich
uporządkowanie.
wtorek, 23 grudnia 2014
Mustasch - Thank You for the Demon (2014)
"Wąsaci" Szwedzi z Gothenburga mieszający heavy metal z szalonym stonerem i żartobliwym hard rockiem istnieją już prawie dwadzieścia lat, a od dekady udowadniają, że rozwój to ich dewiza. Każda płyta jest pociskiem wbijającym się w głowę najpierw zatrzymującym się przed czołem w bullet time, a następnie wbijającym się w nią w slow motion...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




